Tilda Adler
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Tilda Adler

Go down 
AutorWiadomość
Tilda Adler
Tilda Adler
Tilda Adler

Wiek : 34
Punkty doświadczenia : 0

Tilda Adler Empty
PisanieTemat: Tilda Adler   Tilda Adler EmptyCzw Sie 29, 2019 11:42 pm

Tilda Adler
[Carla Maria  Boscono ]






Data urodzenia: DD.MM.RRRR

miejscowy - wybierz wstawiając przekreślenie, kod na opcji którą odrzucasz

Wzrost | Waga: 175cm | 65kg

Zawód: były psycholog

Grupa: City Hall


Introdukcja podmiotu.

Co jest prawdą, a co tylko uzgodnionym zestawem kłamstw? Ludzie są gotowi wierzyć we wszystko, tylko nie w prawdę. Ty już sama nie wiesz, kim w rzeczywistości jesteś. Tyle obcych myśli w sobie nosisz i niespokojnych pragnień, że sama gubisz się w tym, co twoje. Tylko kilka podstawowych faktów nie ulega żadnym zmianom – nazywasz się Tilda Adler, choć imię i nazwisko nic dla ciebie nie znaczy, lat dalej trzydzieści, bo przestałaś już liczyć się z czasem, z pochodzenia pół-Rosjanka i pół-Amerykanka, która profesjonalnie zajęła się cudzymi problemami jako psycholog. A potem dalej motasz się w swoich zeznaniach, niebezpiecznie balansując na granicy jawy i rzeczywistości. Z obłąkanym uśmiechem na twarzy opowiadasz niestworzone historie, które nigdy nie miały miejsca z wyjątkiem twojej głowy, jakby mącenie w umysłach ludzi sprawiało ci niezrozumiałą przyjemność. W końcu lubisz mówić dużo, głośno i często. O wszystkim. O niczym. Jesteś dziwna, choć to w twoim przypadku akurat za mało powiedziane. Mówią, że już dawno oszalałaś, ale ty nie chcesz nikogo słuchać.
Świat jednak nigdy nie był po twojej stronie. Wszystko, co kiedykolwiek zdobyłaś, własnymi siłami wyrwałaś mu z jego szpon. Nikt nigdy nie mówił, że możesz więcej. Nikogo też nie prosiłaś o pomoc. Zawsze tylko napotykałaś się na ograniczenia, które były nie do przeskoczenia. Nie wychylaj się. Tak mówiła twoja matka. Nie rób tego, czego nie powinnaś. Tak mówił twój ojciec. Słyszałaś jeszcze od nich wiele krzywdzących słów, które już dawno z powodzeniem wyparłaś ze swojej pamięci. Że jesteś nikim. Że tylko niepotrzebnie przysparzasz kolejne problemy. Że takich jak ty nie warto trzymać pod dachem. A ty w zamian czułaś w sobie tylko nieznośnie narastający bunt, który jedyne co, to pragnęłaś wreszcie uwolnić. W końcu nie mogłaś już tam być, skoro nikt cię nie chciał. Z całego serca znienawidziłaś rodzinne miasto, choć kochałaś bezcelowo szwendać się po mieście. Z czasem nadeszła ta chwila, w której sama zdecydowałaś się ruszyć przed siebie – ze starą walizką w ręku, pomiętym biletem w kieszeni i nadzieją w sercu.
Los dopiero niespodziewanie wyrzuciło cię na ląd gdzieś w Pensylwanii, gdzie i tak w rzeczywistości nie zagrzałaś zbyt długo miejsca. Nieudany start życiowy, fatalna pomyłka miłosna w postaci odwołanego wesela, choć przecież skurwiel miał być tym jedynym i na zawsze, i niewybaczalny wypadek, który oficjalnie zdyskwalifikował cię z pracy w szpitalu – to wszystko w tym samym momencie złożyło się na jednoznaczne podjęcie decyzji, za sprawą której ostatecznie wylądowałaś w Ashtown. To Ashtown przygarnęło i przywitało cię z otwartymi ramionami – ze wszystkimi problemami i rozterkami, które wówczas w sobie nosiłaś. Mikroświat stał się twoim domem, w którym odnalazłaś swoje powołanie.
Nawet nie wiesz, kiedy czas przeciekł ci przez palce. Zorientowałaś się za późno, zbyt często i uporczywie odwracając wzrok od kalendarza na ścianie w kuchni. Pogubiłaś się w rzeczywistości, co pogłębiła jedynie ostatnia diagnoza. Mimo że usłyszałaś swój wyrok równo w trzydzieste urodziny, to przyjęłaś go do wiadomości zaskakująco spokojnie, jakbyś wcale nie była tym faktem szczególnie zaskoczona. Ale od tego czasu nic już nie było takie samo. Świat zdawał się natarczywie dwoić i troić, a ty sama zaczęłaś odczuwać mocniej i intensywniej niż zwykle, słyszeć więcej i widzieć to, czego normalnie człowiek widzieć nie powinien, z rozkoszą lub obrzydzeniem smakując i dostrzegając kolory dźwięków i przypadkowo wypowiadanych słów. Noce stały się więc permanentnie bezsenne i miały dziwnie cierpki, nie do zidentyfikowania posmak, który od tamtej pory nie pozwolił ci już nigdy zasnąć; myśli były wiecznie niespokojne i przyprawiały cię tylko o wieczną migrenę głowy, a pragnienia – bezdenne i rozpalające jak tabasco w połączeniu z zimną wódką. Z czasem już wszystko samoistnie nabrało dla ciebie nowego wymiaru.
Podobnie jak twoje imię i nazwisko, które zaczęło nagle śmierdzieć kostnicą.
.

Rewizji dokonano.

DO WYPEŁNIENIA: Opisz, co posiadała przy sobie Twoja postać w dniu wybuchu oraz w co była ubrana. Prosimy o zachowanie umiaru - logiczne, że na co dzień nie nosimy ze sobą do sklepu siekiery, mapy i trzech pistoletów.

Do kartoteki załączona została również relacja z ostatnich dni.




Powrót do góry Go down
 
Tilda Adler
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ashtown ::  :: 
Archiwum
-
Skocz do: