Sala #101
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Sala #101

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin
Admin

Wiek : 0
Punkty doświadczenia : 0

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Sala #101   Sala #101 EmptyCzw Lip 25, 2019 9:18 pm



Jasne pomieszczenia o białych ścianach i podłogach. Każda sala posiada duże okno na środku, które wpuszcza do środka całą masę światła. Łóżka o metalowych ramach ustawione są pod ścianami, obok nich są metalowe szafki z szufladą zamykaną na kluczyk dostępny w recepcji. Każda sala posiada osobną łazienkę z podstawowym wyposażeniem sanitarnym, brak w nich jednak ciepłej wody.

Powrót do góry Go down
Lea Black
Lea Black
Lea Black

Wiek : 29
Wzrost | Waga : 172 | 68
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Stan fizyczny: okej
Stan psychiczny: jest przerażona

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyWto Wrz 03, 2019 10:50 pm

Przejeżdżając przez korytarz, tylko rzuciła okiem na zamieszanie, jakie miało miejsce w recepcji. Postanowiła się jednak skupić, by nie wjechać w nikogo, ani w nic łóżkiem. Miała problemy z manewrowaniem na zakrętach, a ciężar chłopaka wcale jej tego nie ułatwiał.
Wjeżdżając do sali sto jeden, z impetem przyfasoliła łóżkiem w futrynę.
— Przepraszam — pisnęła cicho i wyprostowała kółka, by jak najsprawniej zaparkować przy jednym z łóżek koło okna. Wygląd ubrania chłopaka nie zachęcał, by położyć go na czystej pościeli. Rozbieranie go, też nie było jej w głowie. Pozbierała wszystkie rzeczy, które rzuciła mu na łóżko i ustawiła na parapecie. Łóżko dosunęła jak najbliżej drugiego, na który wcześniej zarzuciła koc wyciągnięty spod nóg chłopaka. Zablokowała kółka, obeszła stabilne łóżko z drugiej strony wdrapała się na nie, chcąc w ten sposób ułatwić sobie sprawę z przeniesieniem chłopaka.
— Pomożesz mi, okej? — zapytała, choć nie była pewna, czy ten jest nadal przytomny.
Wsunęła mu jedną rękę pod głowę, a drugą objęła w pasie. — Na trzy... raz, dwa... TRZY! — zaparła się i pociągnęła go z całej siły w swoją stronę.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t117-lea-blackhttp://ashtown.forumpolish.com/t122-drogi-notatniczku#270
Alex Smith
Alex Smith
Alex Smith

Wiek : 27
Wzrost | Waga : 182|80
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Delikatne oparzenia od popiołu na twarzy i dłoniach; opuchnięta twarz; zadrapania tu i ówdzie

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptySro Wrz 04, 2019 12:04 am

Zapach i smak wymiocin, to na pewno rzecz, która sprawi, że nie zwróci kolejny raz zawartości żołądka, oj tak… Przetarł wierzchem dłoni usta nim z powrotem położył się wyprostowany na szpitalnym łóżku. Nie podejmował już nawet kolejnej próby otwarcia oczu i tak zapewne skończyła by się ich szybkim zamknięciem. Zakrył oczy przedramieniem tak, aby przypadkiem jakaś struga światła z lamp nie dostała się pod powieki. Kręciło mu się w głowie, a wszelkie dźwięki mieszały się w jedno, nieznośne brzęczenie.
Alex i Lea, kolejna podróż pełna przygód, tak jakby miał już ich mało. Dosłownie nie wiele brakło, a uderzyłby głową o poręcz łóżka, gdy to przedzwoniło o jakąś przeszkodę, jeszcze parę centymetrów, a skończyłoby się to jeszcze większym bólem głowy i zapewne kolejnym, zupełnie niekontrolowanym zwrotem zawartości żołądka, o ile coś tam jeszcze było. Na szczęście przejażdżka szpitalnymi korytarzami się zakończyła i mógł w końcu odetchnąć. Znów podjął próbę otwarcia oczu, tym razem było nieco inaczej, w pomieszczeniu panował przyjemny dla jego źrenic półmrok, a sam wzrok zdawał się nieco polepszać, lecz nadal wszystko było rozmazane.
- Czekaj… - wyszeptał z trudem. Alkohol i wymioty sprawiły, że w ustach miał Saharę. Po woli dźwignął ciężar swojego ciała siadając na brzegu łóżka. Po kilku minutach milczenia i przystosowaniu się nieco lepiej wzroku, wstał i ruszył w stronę zamkniętych drzwi. O ile dobrze pamiętał, to powinna być tam łazienka, w końcu niemalże każda sala wyglądała podobnie, a jakiś czas przed pobytem w więzieniu leżał na jednej z nich z wstrząśnieniem mózgu.
Nieco chwiejnym krokiem dotarł do drzwi i wszedł do pomieszczenia, gdzie pierwszą rzeczą jaką zrobił, było zwymiotowanie do umywalki. Odkręcił wodę, aby obmyć obolałą twarz i zarzygane dłonie, wypłukał też usta aby pozbyć się uciążliwego smaku wymiocin. Nie dbał o to, żebym zamknąć na zasuwkę drzwi od kącika sanitarnego, powoli zaczął się rozbierać, upewniając się, że pistolet dalej znajduje się schowany wewnątrz kurtki. Rzucił wszystkie ubrania i buty w kąt. Chłodna woda obmywała pokryte niezliczoną ilością tatuaży ciało, zmniejszając przy tym nieco ból spowodowany urazami. Zimny prysznic w połączeniu z wcześniejszą kroplówką sprawiły, że już nie odczuwał skutków spożycia alkoholu.
Trzęsąc się z zimna wyszedł spod strumienia chłodnej wody, teraz tylko pozostawał problem zarzyganych ubrań. Spodnie i koszulkę wrzucił pod prysznic, a skórzaną kurtkę wyczyścił z wierzchu w umywalce. Kilka minut później wyszedł z łazienki w wciąż mokrych ubraniach i usiadł pod ścianą.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t109-alex-smithhttp://ashtown.forumpolish.com/t129-pozdrowienia-do-wiezenia
Lea Black
Lea Black
Lea Black

Wiek : 29
Wzrost | Waga : 172 | 68
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Stan fizyczny: okej
Stan psychiczny: jest przerażona

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptySro Wrz 04, 2019 10:36 pm

— Huh... — mruknęła tylko, gdy chłopak powolnie podniósł swój tułów do góry. Lea pomogła mu na tyle, na ile miała siłę, a było już jej niewiele. Dosłownie funkcjonowała na resztkach baterii. Marzyła o jakiejś kawie albo chociaż batoniku czekoladowym.
Klapnęła na łóżku obok, wpatrując się w plecy chłopaka. Chciała zagadać, zapytać jak się czuje, czy potrzebuje czegoś, ale ten, jak zaprogramowany wstał i zwiał do łazienki. Black, przekrzywiła łebek na prawo i jeszcze chwilkę wpatrywała się w zamknięte drzwi, jakby bała się, że za chwile usłyszy charakterystyczne dla omdlenia „łup” - tak się jednak nie stało. Odetchnęła z nieopisaną ulgą i zeszła z łóżka na podłogę. Chciała wykorzystać wolną chwilę, by ogarnąć trochę salę.
Zaczęła od łóżka, które tu przywiozła. Odblokowała koła i wyjechała z nim na korytarz, ustawiając je między drzwiami jednej a drugiej sali. Pomyślała, że w tym miejscu nie będzie ono nikomu zawadzać, a nie widziała potrzeby ani sensu zawozić je z powrotem do izby. Dodatkowo czuła, jak jej żołądek zaczyna przywierać do kręgosłupa, a charakterystyczny bulgot, rozległ się echem po korytarzu. Odruchowo złapała się za brzuch i rozejrzała dookoła, czy przypadkiem nikt nie słyszał.
Wróciła do sali, gdzie leżała jej torebka. Wyciągnęła z niej kilka drobniaków, a następnie cofnęła się na korytarz. Koło windy, znajdował się automat z przekąskami i napojami. Niestety ten był prawie pusty. Kilka batoników orzechowych, jakieś M&Msy, czekolada mleczna, chipsy i skittlesy, dodatkowo soczki pomarańczowe w dziwnym, srebrnym woreczku ze słomką. Wrzuciła do środka kilka drobniaków i wcisnęła przycisk odpowiadającym danej przekąsce.
Po chwili miała w dłoniach dwa soczki, dwa batoniki i małe niebieskie M&Msy. Kiedy wcisnęła przycisk, żeby upolować jeszcze czekoladę, automat zaciął się, gdy ta miała już wpadać do pojemniczka. Lea z impetem przyfasoliła w bok automatu, robiąc przy tym niemały rumor i już po chwili dumnie trzymała w zębach opakowanie z łakociem.
Zadowolona sama z siebie, wróciła do sali sto jeden. Dopiero gdy zamknęła za sobą drzwi, zauważyła, że chłopak kuli się pod ścianą, w dodatku dygotał, najprawdopodobniej z zimna.
— Na litość boską — powiedziała z zaciśniętymi na opakowaniu zębami i podeszła bliżej, żeby upuścić wszystko, co miała w rękach na łóżko. Następnie pochyliła się i wyciągnęła rękę, którą położyła na ramieniu chłopaka. — Zwariowałeś? — burknęła, cofając dłoń i prostując się.
Stanęła nad nim jak kat, z rękoma opartymi na biodrach. Gdyby można było zwizualizować to, co się w tej chwili z nią działo, to z nosa buchałyby jej kłębki dymków.
— Mokre ubrania, gratuluję — wymamrotała, przewracając oczami. — Mam dla ciebie propozycję. Idź do łazienki, weź ze sobą koc, albo jakieś pieprzone prześcieradło, rozbierz się i owiń się nim, a później pakuj się do wyra. Powinieneś odpoczywać, muszę do końca ci opatrzyć rany, żeby nie wdało się w nie żadne zakażenie. Nie potrzebuję, żebyś dostał jakiegoś zasranego zapalenia płuc! — te ostatnie słowa powiedziała znacznie głośniej, niż powinna, co było spowodowane ogólnym zmęczeniem, a głód dodatkowo potęgował ten efekt. — Później w nagrodę dostaniesz coś dobrego — dodała, już nieco łagodniej i wyciągnęła dłoń, by pomóc chłopakowi wstać, na wypadek, gdyby miało mu się zakręcić w głowie.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t117-lea-blackhttp://ashtown.forumpolish.com/t122-drogi-notatniczku#270
Stanley Garrett
Stanley Garrett
Stanley Garrett

Wiek : 19
Wzrost | Waga : 183 cm | 73 kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Fizyczny: niewielkie obrażenia - poparzona twarz i dłonie, wszystko opatrzone
Psychiczny: średni, mocno zdołowany poczuciem winy za śmierć staruszków

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyPią Wrz 06, 2019 12:56 am

Wyjście po schodach na piętro w stanie, w jakim się znajdował, nie było łatwe. Znaczne zmęczenie, utrata sporej ilości krwi i wzmagający się szum w głowie powodowały, że Stan co parę stopni musiał siadać i odpoczywać, ryzykując mimowolne zaśnięcie w takiej pozycji. Na szczęście perspektywa ciepłego łóżka działała na chłopaka na tyle mocno, by oparł się takim pokusom. Po parunastu minutach wytoczył się na korytarz piętra, mijając drzwi prowadzące na oiom i kierując ku najbliższej z ogólnodostępnych sal.

Gdy wszedł do środka, jego oczom ukazał się widok kobiety, pochylającej się nad siedzącym na podłodze pod ścianą mężczyzną. Wydawali się znajomi, ale powoli odpływająca świadomość skutecznie uniemożliwiała mu ich skuteczną identyfikację. Jego bardzo przeciętny stan psychofizyczny był widoczny dla każdego - podkrążone oczy, oklapłe włosy, zszarzała skórą.

Czy mogę tutaj przenocować? - nie czekając na odpowiedź osunął się na najbliższe łóżko, nie trafiając w nie i lądując na podłodze.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t181-stanley-garrett
Alex Smith
Alex Smith
Alex Smith

Wiek : 27
Wzrost | Waga : 182|80
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Delikatne oparzenia od popiołu na twarzy i dłoniach; opuchnięta twarz; zadrapania tu i ówdzie

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyPią Wrz 06, 2019 1:36 am

Tak, to był naprawdę inteligentny pomysł, teraz cały dygotał z zimna. Spędził na podłodze w samotności kilka minut, dopóki to nie wróciła na salę nieznajoma mu kobieta. Gdy ta tylko zaczęła go ochrzaniać, coś zaczęło mu świtać w głębi umysłu. Ten głos był mu jakby znajomy, tylko nie miał pojęcia skąd, gdyby nie to, że trząsł się coraz bardziej, to szybciej może skojarzyłby fakty.
Przytaknął skinieniem głowy na propozycję kobiety. Chciał już ruszyć swoje truchło do łazienki i wykonać polecenie pielęgniarki, gdy w tym czasie na salę weszła kolejna osoba, którą także skojarzył po głosie, ale teraz poszło mu nieco szybciej. Sean? Sam? Jakoś tak mu było, chłopak ze stacji benzynowej, na której to często zatrzymywał się tankując lawetę lub auta klientów warsztatu. Często również zaopatrywał się tam w papierosy i alkohol, gdy używki mu się kończyły, a do najbliższego, otwartego sklepu było za daleko.
Widocznie nie tylko on miał zły dzień. Młody chłopak nie trafił w łóżko i chyba dość boleśnie został uderzony przez podłogę. Pomimo własnego stanu, wstał z podłogi i spróbował dźwignąć Stanleya, który na szczęście do ciężkich nie należał, z powrotem na szpitalne łóżko. Postanowił zostawić oboje razem, a sam powoli ruszył z prześcieradłem w stronę łazienki. Zimny prysznic na szczęście nieco złagodził skutki spożycia alkoholu i pobicia, lecz dalej odczuwał ból twarzy i delikatnie poparzonych dłoni.
Znów rozebrał się do naga, tylko tym razem ciuchy rozwiesił w łazience, uprzednio wyjmując z nich przedmioty osobiste, które to miał przy sobie w trakcie festiwalu. Najgorsze było to, że miał przy sobie niezbyt legalny pistolet, a nie miał pojęcia czy nie kręci się gdzieś po budynku jakiś narwany stróż prawa.
Kilka chwil później stał z powrotem na sali z połową prześcieradła przewiązaną w pasie, drugi fragment posłużył mu jako ręcznik, więc leżał gdzieś wilgotny w łazience. Dalej miał drobne problemy ze wzrokiem, ale namierzył kobietę i nieśmiało się odezwał siadając na brzegu jednego z wolnych łóżek.
- Przepraszam, mogłabyś to dla mnie przechować? – spytał słabawym głosem, trzymając w jednej dłoni telefon, kluczyki, zapalniczkę i papierosy, a w drugiej broń. Modlił się w duchu, aby kobieta tylko nie zaczęła się wydzierać na widok pistoletu.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t109-alex-smithhttp://ashtown.forumpolish.com/t129-pozdrowienia-do-wiezenia
Lea Black
Lea Black
Lea Black

Wiek : 29
Wzrost | Waga : 172 | 68
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Stan fizyczny: okej
Stan psychiczny: jest przerażona

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyPią Wrz 06, 2019 10:20 am

Był dziwnie znajomy... — to pierwsza myśl, która przeszła Black do głowy, gdy stała nad chłopakiem.
Wcześniej nie rozpoznała go przez warstwę brudu, krwi i ropy, teraz, mimo że jest czysty, to nadal jego ciało pokrywają rany, a twarz przyozdabia opuchlizna po incydencie w recepcji. ale gdyby odjąć te wszystkie szczegóły...
— Ską... — zaczęła, ale w tej samej chwili, ktoś wszedł do pokoju. chciała zapytać, skąd się znają, dlaczego ma wrażenie, że chłopak nie jest jej do końca obcy. To musiało poczekać. Odwróciła głowę i uśmiechnęła się lekko, widząc znajomą twarz. Kojarzyła Stanleya ze stacji paliw. Raz nawet pomógł jej, gdy nie mogła odpalić samochodu. Trochę zdziwiła się, że go tu widziała, wcześniej, gdy byli w recepcji, niezbyt rzucił się w oczy, a może dotarł do szpitala później? Czy to w ogóle było możliwe? Chciałaby nad tym dłużej porozmyślać, tak samo, jak nad żrącym śniegiem, ale chłopak z impetem runął na podłogę. Black zmarszczyła się nieco, gdy pomyślała o bólu, który musiał towarzyszyć upadkowi. Z racji, że była zmęczona, trybiki w jej głowie nie do końca pracowały tak, jak powinny. Zapewne dalej by stała i się zastanawiała, na szczęście rezolutny chłopak, z którym była w pokoju od początku, okazał się lepszą trzeźwością umysłu i wyruszył mu na ratunek.
Dopiero gdy Stanley leżał na łóżku, a blondyn ponownie udał się do łazienki, Lea zreflektowała się i podeszła do niego.
— Chyba dla wszystkich to nie był najlepszy dzień — zagadnęła. Widząc jednak zmęczenie, które malowało mu się na twarzy, uznała, że nie będzie zawracać głowy i pozwoli w spokoju odetchnąć. Jeszcze jutro będzie czas na rozmowy, chyba. Upewniła się tylko, że wszystko z nim w porządku i wróciła w okolice „swojego” łóżka.
Słysząc otwierające się drzwi, odwróciła się, po czym speszona ponownie odwróciła wzrok, czując, jak jej policzki zaczynają płonąć. To nie tak, że nie widziała nigdy męskiego ciała, po prostu... okoliczności na oglądanie go były mało sprzyjające. Zacisnęła dłoń na poręczy łóżka i zagryzła delikatnie dolną wargę, łudząc się, że typek się położy do łóżka, okryje i oszczędzi jej widoków, ale nie, nie... on to musiał robić specjalnie... Lea zbeształa się w myślach i kazała trzymać gardę. Potrząsnęła głową, jakby chciała strzepać z siebie wszystkie dotychczasowe myśli i odwróciła się do niego, słysząc, jak coś do niej mówi. Widząc zawartość jego rąk, omal nie wydała z siebie cichego pisku. Nim to zrobiła, zdążyła szybko zasłonić usta dłonią i usiąść naprzeciw niego na łóżku obok.
— Zwariowałeś? — powiedziała konspiracyjnym szeptem, pochylając się w jego stronę. — To w ogóle jest prawdziwe? Po co ci to? — Nie chciała poznawać odpowiedzi. Biła się z własnymi myślami, ale w ostateczności, w obawie, że ten drugi usłyszy, wzięła od blondyna wszystko, co miał jej do przekazania i schowała do torby.
Sama do końca nie wiedziała, jak ma to odebrać. Jakim sposobem zaufał jej, by dawać jej na przechowanie takie rzeczy? Wzięła torbę, wrzuciła do środka M&Msy i czekoladę. Resztę położyła na szafce koło łóżka. Torebkę ulokowała koło łóżka, po czym zdjęła buty i wpakowała się pod koc.
— Dobranoc — mruknęła w eter, po czym spróbowała zasnąć.

* * * next day * * *

Udało jej się zasnąć dopiero nad ranem, takie miała wrażenie przynajmniej, gapiąc się w okno, więc gdy usłyszała przeraźliwy krzyk dobiegający gdzieś ze szpitala, omal nie spadła z łóżka. Przetarła zmęczone oczy i rozejrzała się po pokoju, z niesmakiem stwierdzając, że wszystko, co się wydarzyło, nie było snem, a jedynie przykrą rzeczywistością. Leniwie zsunęła stopy z łóżka i na palcach powędrowała do łazienki. Rozebrała się, odłożyła rzeczy na kibelek i weszła pod prysznic, jednocześnie odkręcając wodę.
— Ożeż jasna cholera!!! — wydarła się, gdy lodowaty strumień dotknął jej pleców. Wyskoczyła spod prysznica, odruchowo owijając się zasłonką i co jakiś czas wsuwała stopę do środka, sprawdzając, czy już można skorzystać z kąpieli.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t117-lea-blackhttp://ashtown.forumpolish.com/t122-drogi-notatniczku#270
Alex Smith
Alex Smith
Alex Smith

Wiek : 27
Wzrost | Waga : 182|80
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Delikatne oparzenia od popiołu na twarzy i dłoniach; opuchnięta twarz; zadrapania tu i ówdzie

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyPią Wrz 06, 2019 9:29 pm

Cóż, gdyby tylko mógł szerzej otworzyć oczy, to kobieta widziałaby jak przewraca oczami. Ale dość szybko się opamiętał, pomimo tego, że w Pensylwanii broń była czymś powszechnym, to jednak część mieszkańców Ashtown raczej jej nie posiadała ze względu na zbyt niską przestępczość.
- Po prostu to przetrzymaj dla mnie, proszę – rzucił. Fakt, zwrócił się do obcej osoby o schowanie nielegalnej broni, ale wydawało mu się, że znał ją dłużej niż kilka godzin, kiedy to opatrywała go na izbie. Gdy kobieta zdecydowała się spełnić jego prośbę, położył się na łóżku przykrywając kocem.

Następny dzień…

Całą noc myślał nad jedną rzeczą, która to nie dawała mu spokoju. Dopiero co nad ranem udało mu się zasnąć, a już obudził się, w sumie to mało powiedziane, został obudzony przeraźliwym krzykiem dochodzącym z łazienki. Już w nocy obudził się w nim bohater, kiedy to pomógł chłopakowi trafić na łóżko szpitalne. Osoby które mogły go poznać o wiele bliżej, nim trafił do więzienia, wiedziały, że potrafił być opiekuńczy, czasami aż nadto. No ale mniejsza o to, wparował do niewielkiej łazienki, gdzie spodziewał się zastać co najmniej plamy krwi, a tu ukazała mu się kobieta owinięta w zasłonkę i sprawdzająca stopą wodę. Nieco uspokojony zdał sobie sprawę, że wparował od tak do miejsca, gdzie niewiasta liczyła na prywatność.
- Eee… Tu tylko zimna jest – odparł, próbując wygiąć usta w firmowym uśmiechu, co niezbyt umożliwiała mu spuchnięta twarz. – Przepraszam… no ja, eee… tylko krzyki usłyszałem.
Odwrócił się tyłem do kobiety i w tym momencie zleciał mu z tyłka prowizoryczny ręcznik z połówki prześcieradła.
- Wezmę tylko swoje ciuchy – rzucił, świecąc gołym tyłkiem.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t109-alex-smithhttp://ashtown.forumpolish.com/t129-pozdrowienia-do-wiezenia
Lea Black
Lea Black
Lea Black

Wiek : 29
Wzrost | Waga : 172 | 68
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Stan fizyczny: okej
Stan psychiczny: jest przerażona

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyPią Wrz 06, 2019 10:07 pm

Miała wrażenie, że z każdym kolejnym wsunięciem stopy pod strumień wody, ona, zamiast robić się cieplejsza, stawała się zimniejsza. Nie miała ochoty na aż taką brutalną pobudkę, jakiej doświadczyła przed sekundą, ale jeśli nie będzie miała wyjścia, cóż... lepsze to niż nic. Machanie nogą było na tyle frapujące, że nie usłyszała, gdy ktoś wszedł do łazienki. Dopiero, jak usłyszała męski głos, nieopodal niej, odwróciła się i z szeroko otwartymi oczami spojrzała na chłopaka owiniętego prześcieradłem.
— Co do... — wyrwało się z jej ust, a ręką mocniej zaczęła owijać kotarkę prysznicową wokół swojego ciała. Nie zdawała sobie sprawy, że jej krzyk mógł obudzić kogokolwiek, więc widok chłopaka wprowadził ją w stan osłupienia. Zreflektowała się dopiero po chwili, gdy ciasnota pomieszczenia znacznie ograniczała ruchy. Dla jednej osoby było tu ciasno, ale dwoje to już tłok.
Gdy jedyna osłona, którą chłopak miał na sobie, zsunęła się, Lea odruchowo skierowała strumień zimnej wody w jego stronę, zanim wrzuciła ponownie słuchawkę prysznicową do kabiny.
— Przepraszam — pisnęła, wyraźnie zawstydzona, chyba nawet bardziej niż on.
Kiedy wspomniał o swoich ciuchach, Lea chciała mu nawet pomóc je ogarnąć, żeby jak najszybciej się go stąd pozbyć, ale niefartem nadepnęła na mokrą szmatę leżącą na podłodze, która najprawdopodobniej służyła komuś wczoraj za ręcznik, bądź ociekacz i poleciała do przodu, zrywając zasłonkę prysznicową.
— Uważaj! — zdążyła powiedzieć, ale było już za późno. Zaryła w chłopaka nosem, a siła upadku spowodowała, że oboje znaleźli się na podłodze. Lea miała trochę lepiej, wylądowała na nim, dzięki czemu uniknęła jakiegokolwiek stłuczenia.
Leżąc na chłopaku, Black zaczęła chichotać. To było bardzo absurdalne, leżała na naga na nagim facecie, a jedyne co ich dzieliło to obślizgła zasłonka prysznicowa. Zreflektowała się dopiero po chwili, że w sumie to tak głupio, nawet jeśli wygodnie. Wsparła się na dłoniach i uniosła lekko.
— Wszystko w porządku, jesteś cały? — zapytała, nie ukrywając rozbawienia. Spojrzała na jego twarz i wtedy coś ją tknęło. Wspomnienia, te najodleglejsze, jakby zaczęły wysuwać się na pierwszy plan. Pierwszy pocałunek, pierwsza wspólna noc, ciepło, które tak bardzo w nim uwielbiała... Wyciągnęła dłoń i przyłożyła do jego policzka, a następnie zawiesiła swoją twarz na wysokości jego. Nie wierzyła w to, jednak z drugiej strony to wszystko, te dziwne uczucie, które towarzyszyło jej od wczoraj, mogło znaleźć wytłumaczenie. Nieco się zmienił, nawet bardzo, pewnie dlatego nie poznała go od razu, powinna, targnęły nią wyrzuty sumienia, a na twarzy malowało się na przemian szczęście, niepokój, obawa...
— Alex? — szepnęła, jakby właśnie zdradzała największą tajemnicę.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t117-lea-blackhttp://ashtown.forumpolish.com/t122-drogi-notatniczku#270
Stanley Garrett
Stanley Garrett
Stanley Garrett

Wiek : 19
Wzrost | Waga : 183 cm | 73 kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Fizyczny: niewielkie obrażenia - poparzona twarz i dłonie, wszystko opatrzone
Psychiczny: średni, mocno zdołowany poczuciem winy za śmierć staruszków

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyNie Wrz 08, 2019 9:18 am

Bolesne jebnięcie o podłogę otrzeźwiło trochę Stanleya, nie na tyle jednak, by mógł prowadzić jakąkolwiek konwersację. Był jednak w stanie kooperować z pomagającym mu mężczyzną, więc po chwili leżał już na szpitalnym łóżku i nawet wymamrotał coś co przypominało podziękowanie. Niestety pytania Lei już nie usłyszał, zasnął bowiem praktycznie natychmiastowo.

- - -

Piekielny krzyk wyrwał go z błogiej nieświadomości snu i sprawił, że siadł zdezorientowany na posłaniu. W pierwszej chwili nie wiedział nawet co tutaj robi, z jakiego powodu znajduje się w tym nieznajomym pomieszczeniu. Dopiero po pewnym czasie wspomnienia felernego wieczoru wróciły.

Wystarczyło szybkie popatrzenie na ręce i dotknięcie opatrunku na policzku by przekonać się, że nie były one częścią jakiegoś popierdolonego koszmaru. Poparzenia rzeczywiście istniały. Nie wiedział, czy były one oznaką szczęścia, czy może wybitnego pecha. W końcu ktoś musiał poparzyć się bardziej niż on, nie?

Kolejny krzyk, tym razem kobiecy i zdecydowanie bliższy, dochodzący z pomieszczenia najprawdopodobniej będącego łazienką, wyrwał go z rozmyślań. Zanim jednak zdążył zareagować, mężczyzna, który wczoraj mu pomógł i którego mógł teraz definitywnie zidentyfikować jako lokalnego mechanika Alexa, często odwiedzającego stację benzynową, rzucił się na ratunek damie w opałach.

Interwencja przyniosła tylko kolejną porcję hałasów, wymieszanych z niezrozumiałymi dźwiękami prowadzonej rozmowy. Stan zwlekł się więc z łóżka i podszedł do drzwi.

- Wszystko w porządku? - nie chciał wparować do środka bez zapowiedzi. W końcu para równie dobrze mogła być pogrążona w wyjątkowo ostrym porannym seksie. Gdyby coś się działo, wzywaliby pomocy, nie?
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t181-stanley-garrett
Alex Smith
Alex Smith
Alex Smith

Wiek : 27
Wzrost | Waga : 182|80
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Delikatne oparzenia od popiołu na twarzy i dłoniach; opuchnięta twarz; zadrapania tu i ówdzie

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyNie Wrz 08, 2019 11:03 pm

Pomimo tego, że i tak obudził go z krótkiego snu krzyk kobiety, to jeszcze lodowata woda lecąca w jego stronę poprawiła efekt. Mimowolnie ciało Smitha wygięło się w łuk, gdy zimne krople poleciały po jego plecach i pośladkach. Na szczęście pobyt w więzieniu przyzwyczaił go do takiej temperatury wody, więc też nie panikował z tego powodu. Cóż, w pokoju nad warsztatem gdzie mieszkał też nie było takich luksusów, ale mniejsza z tym. Dotknął spodni, które na szczęście zdążyły wyschnąć i przynajmniej już nie śmierdziały wymiocinami, zresztą z reszty ciuchów też udało mu się pozbyć niezbyt przyjemnego zapachu.
- Spoko– rzucił świecąc tyłkiem podczas próby zdjęcia suchych ubrań. Niewielka łazienka niezbyt pozwalała na komfortowe przebywanie tu dwóch osób, więc musiał ubrać się na sali, licząc na to, że chłopak ze stacji benzynowej jeszcze śpi i nie uzna go za zboka, który paraduje nago i włazi kobietom do łazienki. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ostrzeżenie. Odwrócił się w stronę kobiety lecącej wprost na niego. Śliska podłoga nie pomogła i razem wylądowali na ziemi, a raczej to on gruchnął o podłogę, a jego wczorajsza wybawicielka na nim. Na szczęście nic mu się nie stało, ale obślizgła zasłonka niezbyt była przyjemna w dotyku.
- Chyba wszystko okej – odparł na pytanie widocznie rozbawionej kobiety. Nagle zza drzwi dobiegł go głos chłopaka, którego imię w końcu sobie przypomniał.
- Nic się nie stało, Stanley – odpowiedział na pytanie w głębi ducha się ciesząc, że młody postanowił nie wchodzić do ciasnego pomieszczenia. Pomimo opuchniętej twarzy, mógł z bliska przyjrzeć się twarzy kobiety. Tych oczu, tego spojrzenia nie mógł zapomnieć. Przez cały pobyt w więzieniu twarz jego ukochanej materializowała się, gdy tylko zamknął oczy. Ciągle pamiętał jej dotyk jej dłoni, który znów mógł poczuć po tylu latach.
- Lea? – ostatni raz widział kobietę ponad sześć lat temu na ostatnim widzeniu na które przyszła, a na kolejnym już tylko siedział przy pustym stoliku i czekał. Nie odwiedziła już go więcej, a wszelkie wiadomości pozostawały bez odpowiedzi, nawet pogodził się już z tym, że nigdy już jej nie zobaczy. Bo która by chciała mieć cokolwiek wspólnego z kryminalistą, mimo tego, że obiecała.
- Co ty tu robisz? – spytał, choć miał ochotę zadać więcej pytań, ale był w delikatnym szoku.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t109-alex-smithhttp://ashtown.forumpolish.com/t129-pozdrowienia-do-wiezenia
Lea Black
Lea Black
Lea Black

Wiek : 29
Wzrost | Waga : 172 | 68
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Stan fizyczny: okej
Stan psychiczny: jest przerażona

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyPon Wrz 09, 2019 9:36 am

Na sekundę podniosła wzrok, gdy usłyszała pukanie zza drzwi. Chciała wstać, ale ciało odmówiło jej posłuszeństwa, dokładnie tak, jakby dopadł ją chwilowy paraliż. Alex, był ostatnia osoba, która spodziewała się spotkać, a tu proszę. Nie dość, że go spotkała, to jeszcze dane jej było spędzić z nim trochę czasu.
Kiedy usłyszała swoje imię, coś w niej pękło. Fala ciepła rozlała się wewnątrz, otulając ją i ogrzewając. Dopiero teraz przypomniała sobie brzmienie tego głosu. Głosu, który wielbiła i którego mogłaby słuchać godzinami. Niemniej, czasami w życiu człowiek napotyka różne przeszkody, które zmuszają go do zmiany wcześniej ułożonego planu, w miarę idealnego planu. Tak było w ich przypadku. Wiedziała, że wypadałoby się wytłumaczyć, zasługiwał na to, ale w tej chwili nie był to najlepszy moment. Już nawet nie chodziło o sytuacje, w której się znajdowali, a o to, co działo się na zewnątrz.
Black, przełknęła ślinę, nie spuszczając wzroku z chłopaka.
— Leże na tobie, Sherlocku — odpowiedziała w końcu szeptem. Jeśli ktoś ją dobrze znał, a Alex znał ją znakomicie, mógł usłyszeć w jej głosie smutek. Z jednej strony miała ochotę przylgnąć do niego, z drugiej jednak wolała zachować dystans. Czy parę lat temu zawiniła? Chyba oboje byli winni temu, co się wydarzyło. Teraz musieli odłożyć na bok wszelkie niesnaski na drugi plan, były ważniejsze sprawy do ogarnięcia.
— Dużo się działo, kiedy ciebie nie było — uśmiechnęła się ciepło. — Może będzie okazja o tym porozmawiać na spokojnie, teraz... — zamilkła na chwilę. Przygryzła dolną wargę i spuściła głowę. Miała ochotę wybuchnąć płaczem, zupełnie tak, jakby właśnie trafiła na swoją ostoję, przy której mogła się totalnie rozkleić, ale nie. Nie chciała tego robić. Zacisnęła mocniej oczy, by nie pozwolić łzom ujrzeć światła dziennego i kontynuowała: — ...teraz musimy się skupić na tym, żeby przetrwać. — Podniosła głowę, by móc się przyjrzeć jego twarzy. — Nadal nie wiemy, co cię tak urządziło, trzeba będzie to jakoś opatrzyć, zbieram się do tego od wczoraj — uniosła kącik ust do góry.
Ponownie spojrzała na drzwi.
— Wypadałoby stąd wyjść, jeszcze pomyślą, że w dobie apokalipsy, robimy jakieś niestosowne rzeczy. Poza tym może Stanley chciałby skorzystać z łazienki...
Dźwignęła się na łokciach i w końcu wstała, pozostawiając chłopaka okrytego kotarką. Już jej było wszystko jedno, poza tym, nie ma na jej ciele miejsca, którego Alex by nie widział, więc z całą gracją, jak ją Pan Bóg stworzył, wzięła swoje rzeczy i oporządziła się w pośpiechu.
Zgrabnie wyminęła Smitha, poprawiła włosy i wyszła z powrotem do sali szpitalnej, w której siedział pracownik stacji benzynowej.
— Hej! — zagadnęła. — Jak się czujesz? — zapytała, gotowa pomóc w jakikolwiek sposób. Mimo że sama czuła się jak przysłowiowe gówno, to wolała zachować pozory, żeby osoby z nią przebywające, miały to poczucie bezpieczeństwa, że są w miarę w dobrych rękach.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t117-lea-blackhttp://ashtown.forumpolish.com/t122-drogi-notatniczku#270
Stanley Garrett
Stanley Garrett
Stanley Garrett

Wiek : 19
Wzrost | Waga : 183 cm | 73 kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Fizyczny: niewielkie obrażenia - poparzona twarz i dłonie, wszystko opatrzone
Psychiczny: średni, mocno zdołowany poczuciem winy za śmierć staruszków

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyCzw Wrz 12, 2019 7:56 am

Słowa mechanika uspokoiły Stanleya - chociaż ich sala oparła się szalejącemu chaosowi, a powód hałasu był pewnie bardzo prozaiczny. Prawdopodobnie coś w stylu poślizgnięcia się na śliskiej podłodze. Niestety, wystarczyło wyjrzeć za okno, żeby przekonać się o wyczerpaniu dziennego limitu normalności. Żrący śnieg, który na szczęście przestał już padać, pokrywał grubą warstwą każdą dostępną powierzchnię. Do tego dochodziła mgła, mocno ograniczająca widoczność i mogąca być kolejną toksyczną pułapką.

Stan spojrzał na swoją szafkę nocną, zauważając telefon komórkowy i przypominając sobie, że jeszcze nie próbował dodzwonić się do mamy. Wybrał numer i już miał kliknąć ikonkę połączenia, gdy zauważył, że jego Samsung nie złapał sieci. Niestety, kolejne restarty, jakim go poddał, nie rozwiązały tego problemu.

- Hej - odpowiedział, kontynuując grzebanie w komórce - chyba ok, ale moje bandaże potrzebują wymiany. Gorzej z tym złomem, który za nic nie chce złapać sieci. Twój telefon działa? - zapytał, podnosząc z nadzieją głowę i zauważając, z kim rozmawia.

- Lea? - Stan nie dowierzał jego szczęściu w spotykaniu starych znajomych - najpierw Alex, teraz ty - ale ten świat mały. Auto dalej sprawne? - zapytał, próbując odwlec rozmowę od tematu szalejącej apokalipsy. Niestety, nie było mu to dane - dokładnie w tym momencie na salę wbiegł woźny, informując o obowiązkowym spotkaniu wszystkich osób chroniących się w szpitalu, odbywającym się za parę minut w holu.

- No nic, chyba trzeba sprawdzić, czego od nas chcą. Może dowiemy się czegoś nowego - powiedział, po czym zgarnął swoje graty ze stolika, upchnął je po kieszeniach swojego nowego outfitu i wyszedł z sali, z lub bez towarzystwa współlokatorów.

z/t
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t181-stanley-garrett
Lea Black
Lea Black
Lea Black

Wiek : 29
Wzrost | Waga : 172 | 68
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Stan fizyczny: okej
Stan psychiczny: jest przerażona

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyCzw Wrz 12, 2019 10:28 am

Pokiwała przecząco głową, gdy Stanley zapytał ją o telefon. Już wczoraj chciała spróbować gdzieś zadzwonić, ale komórka uparcie pokazywała brak zasięgu. Na chwilę obecną pewnie już się bateria rozładowała, więc Lea nawet nie podchodziła do torby, by sprawdzić, dlatego z góry wolała założyć, że odpowiedź brzmi: nie.
Odwzajemniła entuzjazm chłopaka, uśmiechając się szeroko. Chciałoby się nawet powiedzieć: niespodzianka, ale biorąc pod uwagę sytuacje, w której się znajdują, to nie najlepszy pomysł na takie wybryki.
— Nawet nie masz pojęcia jak mały — odruchowo spojrzała na drzwi do łazienki. Tak naprawdę nikt nie wie, że kiedyś, gdzieś coś było między nią a Alexem, z jednej strony uznała to za dobre rozwiązanie i chyba powinna się tego trzymać, być neutralna, nie dać się ponieść emocjom, które mogą być na chwilę obecną zgubne. Nie zamierzała udawać, że w ogóle nie zna Alexa, tego by nie dała rady zrobić za nic w świecie. — Działa — wyszczerzyła się do Stanleya w szczerym uśmiechu. — Uratowałeś mi wtedy dupę — podrapała się po skroni z zakłopotaniem i wskazała na opatrunki. — Tym zajmiemy się za chwilę, najpierw...
Furknęła niezadowolona, gdy do sali wbiegł woźny. Chyba nikt nie lubi, jak mu się przerywa rozmowę? Więc zachowanie Black było jak najbardziej usprawiedliwione.
— Jasne, już do Ciebie dołączamy! — krzyknęła za Garrettem, który opuszczał salę szpitalną.
Sama wzięła torbę i podeszła do drzwi łazienki.
— Alex! Skończ robić to, co robisz, wyrzuć to świństwo z ręki i wyłaź z tej łazienki. Jakieś spotkanie jest w holu, może w końcu wysłali jakąś pomoc, albo coś... — powiedziała z nadzieją w głosie i udała się do holu...
z/t
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t117-lea-blackhttp://ashtown.forumpolish.com/t122-drogi-notatniczku#270
Alex Smith
Alex Smith
Alex Smith

Wiek : 27
Wzrost | Waga : 182|80
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Delikatne oparzenia od popiołu na twarzy i dłoniach; opuchnięta twarz; zadrapania tu i ówdzie

Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 EmptyCzw Wrz 12, 2019 7:12 pm

Widok Lei spadł na niego jak grom z jasnego nieba, a raczej to kobieta spadła na niego. Nawet przestał już jej słuchać, gdy z kobiety wylał się potok kobiety, brzmiało to bardziej jak jakaś rozmowa zza drzwi, on jakby się zawiesił wpatrując się w dawną ukochaną. Wciąż przed oczami jej twarz sprzed sześciu lat, gdy po raz ostatni się widzieli.
Dopiero gdy kobieta się ubrała i wyszła z łazienki, wstał i wszedł pod prysznic powtarzając cicho: - Cokolwiek by się nie działo, zawsze… - zimna woda nie pobudziła go tak, jak spotkanie z Black, nie wiedział co ma o tej całej sytuacji myśleć. Z letargu wyrwał go dopiero głos zza drzwi należący do woźnego, zbierającego ludzi na jakieś zebranie. Osuszył swoje ciało połówką prześcieradła, która to nieco wcześniej zleciała z jego tyłka. Również w pośpiechu założył suchą bieliznę i spodnie, wyszedł z pomieszczenia ubierając po drodze koszulkę, a kurtkę chwycił w dłoń. Szybkim rzutem oka spostrzegł, że w sali panowała pustka, a Lea zniknęła razem z jego rzeczami osobistymi.
- Cholera – mruknął do siebie i ruszył w stronę recepcji.

z/t
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t109-alex-smithhttp://ashtown.forumpolish.com/t129-pozdrowienia-do-wiezenia
Sponsored content

Sponsored content


Sala #101 Empty
PisanieTemat: Re: Sala #101   Sala #101 Empty

Powrót do góry Go down
 
Sala #101
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ashtown ::  :: 
Szpital
 :: Sale szpitalne
-
Skocz do: