Izba przyjęć
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Izba przyjęć

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin
Admin

Wiek : 0
Punkty doświadczenia : 0

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyNie Sie 18, 2019 10:37 am



Sala posiada szereg łóżek oddzielonych niebieskimi parawanami. To tutaj segreguje się pacjentów i udziela doraźnej pomocy. Znajdziemy tutaj małą szafeczkę z potrzebnymi przyborami i medykamentami oraz biurko lekarza, na którym leży stos nieposortowanej dokumentacji.

Powrót do góry Go down
Alyona Mikhelson
Alyona Mikhelson
Alyona Mikhelson

Wiek : 30
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Zmęczona, ale cała i zdrowa

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyPon Sie 26, 2019 10:42 am

Niewiele było w tym dniu nawet pozorów normalności, ale choć ta jedna sytuacja miała stanowić ich ostoję w całym zamieszaniu panującym poza ścianami szpitalnego budynku. Inni mogli zająć się ogarnianiem panującego tam chaosu, jej myśli powinny były pozostać w pełni skupione na wydarzeniach rozgrywających się w izbie przyjęć. Wiedziała, że wcale nie musieli być tutaj bezpieczni, wbrew zapewnieniom Jenkinsa. Wstrząsy już wcześniej były dość mocno odczuwalne wewnątrz placówki, mogły naruszyć jej konstrukcję, a w przypadku nastąpienia kolejnych doprowadzić do tragedii. Na razie jednak nie zanosiło się na to, a jeśli ktoś faktycznie zerkał na nich z góry, to właśnie nastąpiła najwyższa pora by spojrzał łaskawym okiem w stronę Ashtown i dał im chwilę spokoju na ogarnięcie tego całego burdelu.
Póki co musiała skupić się na jednej... Nie. Dwóch osobach. Kątem oka widziała, że choć towarzyszący im mężczyzna zdawał się w całkiem dobrym stanie pod względem fizycznym, to psychicznie daleko było mu do perfekcji. Koniecznie trzeba coś było na to zaradzić. Możliwe, że jeszcze będzie im potrzebny, choćby dla pogłębienia wywiadu lekarskiego i dowiedzenia się co właściwie przydarzyło się je właściwej pacjentce. No i uświadomienia samej pani doktor co takiego zaszło na festynie.
- Dziewczyna na łóżko, ty na krzesło. - zarządziła, obejmując rolę osoby koordynującej to zamieszanie.
Proste, drewniane siedzisko może nie stanowiło szczytu finezji i komfortu, ale powinno było więcej niż skutecznie zapobiec ewentualnemu upadkowi. Ostatnie czego w tym momencie potrzebowali to pogarszanie już posiadanych obrażeń i dodawanie personelowi pracy. Sama pani doktor rzuciła na podłogę swój plecak, do którego za chwilę dołączył noszony wcześniej płaszcz. W myślach stworzyła już listę niezbędnych do wykonania zadań, które powinny zostać wykonane w najbliższym czasie. Było ich sporo, zwłaszcza jeśli miały zostać wykonane właściwie.
Szczęśliwie nie była sama, a jej spojrzenie przesunęło się w kierunku jej dzisiejszej pomocnicy. Dziewczyna musiała być od niej co najmniej o kilka lat młodsza, nie mogła posiadać znacznej wiedzy z zakresu medycyny. Mimo to zdawała się zdeterminowana, a w tym momencie żadne z nich nie mogło sobie pozwolić na wybrzydzanie. Na inne wsparcie raczej nie miała zresztą co liczyć. Większość pielęgniarek była na ten moment zalatana, starając się do maksimum wykorzystać swe umiejętności i Alyona nie koniecznie chciała odrywać je od aktualnych zajęć, jeśli było można tego uniknąć. Pozostawało jej z możliwie ciepłym uśmiechem zwrócić się ku Florence.
- Na biurku powinny być kwestionariusze, zgarnij proszę dwa. I długopisy. Jeden dla mnie, drugim zajmiesz się ty. Póki co najbardziej interesuje nas rubryka "Stan zdrowotny - historia". Przepytaj go dokładnie. - tu skinęła głową w kierunku Cheolmina. - Później, jeśli czujesz się na siłach, możesz zająć się oczyszczaniem i opatrywaniem.
Musiała wiedzieć o ewentualnych chorobach, branych lekach czy uczuleniach na konkretne substancje. Mieli przecież przede wszystkim nie szkodzić, a zafundowanie wstrząsu anafilaktycznego właśnie do szkodzenia się zaliczało. Co prawda pacjenci nie musieli mówić prawdy, a w stanie szoku potrafili przypadkowo zataić część informacji, ale na to przynajmniej w tym momencie nie miały większego wpływu. Na ten moment musiała jedynie wiedzieć, czy może podać mu coś na uspokojenie, gdzieś między kolejnymi działaniami mającymi na celu doprowadzenie jego podopiecznej do akceptowalnego stanu.
Sama blondynka miała zgarnąć pierwszy lepszy fartuch lekarski, by zabrać się za sporządzanie wywiadu, nim jeszcze zaaplikuje jakiekolwiek leki czy środki przeciwbólowe.
- Doktor Alyona Mikhelson. - przedstawiła się w końcu, pochylając nad ranną dziewczyną. - Za chwilę będzie lepiej, obiecuję, ale najpierw muszę wiedzieć - jakieś leki, choroby przewlekłe, alergie, narkotyki, alkohol? Cokolwiek co mogłoby być istotne?
Na wstępie musiała jedynie upewnić się na ile te konkretne substancje, które sobie umyśliła, miały być bezpieczne dla dziewczyny. O szczegóły mogła dopytać później. Każde ze słów wypowiadała powoli i wyraźnie, mając świadomość jak bardzo ból mógł utrudnić ich właściwe zrozumienie, zwłaszcza gdy naznaczone były jej charakterystycznym akcentem. Co prawda udało jej się ograniczyć go do minimum, wciąż jednak potrafił utrudnić słuchaczowi odbiór.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t133-alyona-mikhelson#309
Florence Anderson
Florence Anderson
Florence Anderson

Wiek : 21
Wzrost | Waga : 178cm | 63kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Zdrowa i przerażona, lecz zdeterminowana.

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyPon Sie 26, 2019 1:05 pm

Chaos. Jeśli to, co stało się na festynie, nim było, w takim razie jak powinna nazwać wydarzenia w recepcji, gdzie było niewiele spokojniej? Chyba za właściwe określenie mogła uznać „kontrolowany chaos”. Tyle głosów, twarzy… Przez chwilę nawet poczuła deja vu, patrząc na kobietę rozmawiającą z… Jenkinsem? Zdaje się, że tak się nazywał. Chyba dostawała omamów.
Było strasznie tłoczno, dlatego z pewną ulgą ruszyła w stronę izby przyjęć. Zaraz potem jednak otrzeźwiała. Miała przed sobą zadanie do wykonania. Kurczowo ścisnęła pasek swojej torby, żałując, że nie wzięła czegoś, co mogłoby się przydać. Szykując się na festyn, nie przewidziała, że idzie do piekła.
Na szczęście był tu ktoś, kto najwyraźniej znał się na rzeczy. Florence odwzajemniła uśmiech kobiety, kiwając potakująco głową.
- Zrobię wszystko, co tylko będę mogła – oświadczyła, ruszając w stronę biurka, na którym panował niezły bajzel.
Chwilę jej zajęło znalezienie potrzebnych rzeczy, ale gdy tylko dostała je w swoje ręce, czym prędzej wróciła. Podała lekarce kwestionariusz i długopis, po czym ze swoim zestawem skierowała się w stronę Koreańczyka.
To prawie to samo co uspokajanie i opatrywanie rannego kota. Prawie.
- Florence Anderson – przedstawiła się, uśmiechając się lekko. Podobno łatwiej było zaufać osobie, której imię się zna… a nawet jeśli nie, zwracanie się na „ty” było dużo wygodniejsze. – Jestem pewna, że z twoją znajomą będzie wszystko dobrze, spokojnie. Ona wie, co robi. – Wskazała ruchem głowy na blondynkę. – Na razie odpowiedz mi na kilka pytań, to może pomóc. – Spojrzała na rubrykę, którą jej wcześniej wskazano. Musiała przezwyciężyć swoją skłonność do rozwodzenia się i zadać jak najbardziej konkretne pytania. Wzięła długopis do lewej ręki. – Czy obecnie bierzesz jakieś leki? Może wypiłeś na festynie coś procentowego? Chorujesz na coś albo jesteś na cokolwiek uczulony, zwłaszcza na jakiś składnik występujący w lekach?
Patrzyła na chłopaka, starając się ocenić, czy poza powierzchownymi ranami dolega mu coś poważniejszego. Domyślała się, że może potrzebować czegoś na uspokojenie, ale na razie musiała uzyskać wszystkie potrzebne informacje.


Ostatnio zmieniony przez Florence Anderson dnia Wto Sie 27, 2019 1:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t128-florence-andersonhttp://ashtown.forumpolish.com/t135-pamietnik-florence#319
Cheolmin Seon
Cheolmin Seon
Cheolmin Seon

Wiek : 24
Wzrost | Waga : 178 cm | 70 kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Fizyczny: pomijając parę zadrapań, siniaków i otarć - całkiem okej. Psychiczny: kiepsko...

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyPon Sie 26, 2019 6:32 pm

Miał wrażenie, że nikt go nie słucha. Wszyscy zajmowali się sobą - i choć wpatrywali się z obrzydzeniem w wystającą z nogi kość, żadne z nich nie odważyło się stanąć Cheo na drodze i oznajmić, że może liczyć na jego pomoc.
Z każdą kolejną sekundą czuł się coraz gorzej. Choć był wysportowanym, młodym mężczyzną, cała ta sytuacja powoli go przerastała. Paniczna ucieczka z miejsca festynu, przepychanie się przez szalejący tłum, a później szaleńcze poszukiwanie pomocy w szpitalu, który wydawał się być wypełniony po brzegi. Ktoś płakał, ktoś krzyczał. Ktoś kulił się przy ścianie w kącie.
Ktoś cicho błagał o pomoc dla dziewczyny, która mdlała mu na rękach.
Słysząc krzyk obok siebie, drgnął wyraźnie, jakby oblany wiadrem lodowatej wody. Nieobecnym wzrokiem odszukał rudowłosą kobietę, która najwidoczniej zainteresowała się opłakanym stanem młodej osoby.
Kiwnął głową, czym prędzej idąc w stronę izby przyjęć, gdzie skierowała go blondynka. Nic nie mówił. Po prostu wykonywał wszystkie polecenia, chcąc być jak najbardziej... Pomocnym. Jeżeli w ogóle mógł w jakikolwiek sposób wspomóc kogoś, kto najwidoczniej był tu lekarzem.
Posłusznie położył nastolatkę na łóżku, zdjął plecak z pleców sam usiadł na krześle, nie odrywając od młodej wzroku. Miał wrażenie, że stoi obok tego wszystkiego. Że jest zamknięty w próżni, a odgłosy z zewnątrz dobiegają do niego wyraźnie stłumione.
Gdy zamykał oczy, nadal widział przerażone twarze dzieci, wpadające pod scenę. Przełknął ślinę.
Uniósł wzrok dopiero wtedy, kiedy usłyszał znajomy już głos kobiety z recepcji. Uważnie przyjrzał się jej twarzy, zmuszając się do delikatnego uśmiechu, przyćmionego głębokim smutkiem i zmęczeniem w niemalże czarnych oczach.
- Nie, nie - pokręcił głową, odpowiadając cicho na wszystkie zadane pytania. Musiał być trzeźwy. Przecież miał pod opieką siódemkę dzieciaków...
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t119-cheolmin-seon
Alyona Mikhelson
Alyona Mikhelson
Alyona Mikhelson

Wiek : 30
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Zmęczona, ale cała i zdrowa

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyPon Sie 26, 2019 9:03 pm

Wcześniejsza drzemka na kanapie połączona z wyrzutem adrenaliny, spowodowanym trzęsieniem ziemi, miała jeszcze przez chwilę pozwolić jej sprawnie myśleć. Zresztą jej własne zmęczenie niemal zawsze odchodziło w niepamięć, ilekroć potrzebna okazywała się lekarska ekspertyza. W tym momencie do akcji musiała wkroczyć doktor wykształcona przez najlepsze uczelnie tej planety, a nie padnięta trzydziestolatka nieumiejąca ogarnąć własnego życia osobistego. Jedynie kątem oka upewniła się, że pomagająca jej dziewczyna zabrała się za realizowanie powierzonego jej zadania. Wyglądało na to, że Florence szło całkiem sprawnie i lekarka w duchu obiecała sobie właściwie odwdzięczyć się za to wsparcie, gdy już wszystko dobiegnie końca. Altruistyczna postawa chwaliła się na co dzień, a w sytuacjach kryzysowych była wręcz na wagę złota. Zdecydowanie zasługiwała na odpowiednie uznanie, zwłaszcza, gdy można było okazać je korzystając z konta zasilanego funduszami rodziny Mikhelson.
Otrzymawszy zadowalającą odpowiedź mogła przejść do kolejnego kroku. Należało zaaplikować trzy środki - dwa z nich mające zapobiec powstaniu ewentualnej infekcji, jeden przeciwbólowy dla ulżenia nieco cierpieniom dziewczyny. W tych okolicznościach nawet kolejne zastrzyki nie powinny były okazać się niemile widziane, jeśli miały przynieść coś dobrego. Kolejne substancje łagodzące cierpienie i antybiotyk będzie mogła podać kroplówką. Teraz jednak liczył się czas, szybkie działanie poszczególnych substancji i opanowanie sytuacji.
- Będę musiała zaaplikować ci trzy zastrzyki, poczujesz się po nich lepiej. To leki i środki przeciwbólowe. Odczekamy chwilę, aż zaczną działać i przyjrzę się bliżej temu złamaniu.
Starała się w prosty i przejrzysty sposób wytłumaczyć co będzie się działo, nikt wszak nie lubił pozostawać nieświadomy co działo się z jego ciałem. Zwłaszcza w takim momencie przejrzystość stanowiła klucz, gdy trzeba było jednocześnie uspokoić skołatane nerwy budując zaufanie.
Założywszy sterylne rękawiczki zabrała się do pracy, chcąc nie chcąc pozwalając sobie wybiec nieco wprzód myślami. Czy generatory, w jakie powinien być wyposażony szpital, pozostały w całości i mogła na spokojnie wykonać zdjęcie rentgenowskie? Co z samym zabiegiem, który prędzej czy później powinien się odbyć - ze zdecydowanym wskazaniem na "prędzej", wszak pierwsze kilka godzin po otwartym złamaniu było kluczowe. Mężczyzna, który bohatersko przyniósł tu nastolatkę nie był zapewne jej opiekunem prawnym, a nie miała jeszcze pewności czy miała styczność z osobą pełnoletnię. Do tego wszystkiego raczej nie było co liczyć na doskonale przygotowany do zabiegu blok operacyjny. Tyleż trudności mogło zrodzić się w najbliższej przyszłości, że trudno było wskazać wśród nich najbardziej prawdopodobne. Zapewne już wkrótce miała się przekonać, z którymi będą musieli się zmierzyć. Póki co, zgodnie z tym co powiedziała, musiały odczekać chwilę.
Nie oznaczało to absolutnie przerwy dla pani doktor, która pozbywając się starych rękawiczek sięgnęła do jednej z szafek, wyławiając odpowiednią buteleczkę z tabletkami. Jedna z nich wylądowała na niewielkiej tacce, a obok niej ustawiono plastikowy kubeczek z wodą nalaną z dyspozytora. Płynu było akurat tyle, by starczyło na przełknięcie Alyona gdzieś z tyłu głowy miała bowiem apel o oszczędzanie zapasów.
- I jak, wszystko w porządku? - zapytała, zerkając przez ramię Florence. - Przyniosłam coś na uspokojenie. Ma raczej łagodne działanie, ale w razie czego nie krępuj się i skorzystaj z sąsiedniego łóżka.
Podała w stronę mężczyzny tak tackę z pigułką, jak i coś do popicia. Poprawdzie w jego obecnym stanie nie byłaby zaskoczona, gdyby niedługo zmogło go zmęczenie. Być może tak miało być lepiej. Usta blondynki zdobił delikatny uśmiech, który sięgał do jej zielonych oczu, nadając im łagodnego wyrazu. Własna ciekawość kobiety musiała pozostać chwilowo niezaspokojona, mężczyzna zdecydowanie nie był w wystarczająco dobrej kondycji by móc opowiadać o tym co zadziało się na festynie. Mogła zaczekać, nic by jej od tego nie ubyło, a jeśli uda im się względnie ustabilizować stan obydwu poszkodowanych będzie mogła wypytać nieco Florence.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t133-alyona-mikhelson#309
Florence Anderson
Florence Anderson
Florence Anderson

Wiek : 21
Wzrost | Waga : 178cm | 63kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Zdrowa i przerażona, lecz zdeterminowana.

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyWto Sie 27, 2019 2:24 pm

Florence szybko zanotowała w rubryce dwa krótkie zdania. Przeczące odpowiedzi zdecydowanie były tymi, które wolała usłyszeć, ponieważ oznaczały, że chłopakowi można było podać cokolwiek, bez patrzenia na skład i eliminowania środków, które mogłyby źle na niego wpłynąć. Inna sprawa, że panna Anderson niezbyt się orientowała w lekach. Ten problem szybko jednak został rozwiązany, bo kobieta – z tego co usłyszała wcześniej, niejaka Alyona Mikhelson – zaraz pojawiła się w pobliżu z tacką, na której stały jakieś tabletki i trochę wody.
- Chyba tak, a przynajmniej na to wygląda… – odpowiedziała odruchowo lekarce, zaraz potem jednak się zreflektowała, uznając, że to Koreańczyk ma najwięcej do powiedzenia o swoim stanie. – Jak się czujesz? Coś cię boli?
Florence była jeszcze bledsza niż zwykle, a jej ręce nieco drżały, lecz jej ton głosu i lekki uśmiech nadal dawały obraz osoby, która nieźle się trzyma. Bała się, ba, była przerażona – chyba tylko ktoś niezrównoważony psychicznie albo zalany w trupa nie czułby się przytłoczony całą tą sytuacją. Ale nie zamierzała się poddawać. Dawał tu o sobie znać jej momentami wręcz skrajny optymizm. Była święcie przekonana, że za kilka godzin, najdalej jutro, przybędzie wsparcie, wszyscy ranni dostaną pomoc od wyspecjalizowanych ratowników i lekarzy, mieszkańcy zostaną ewakuowani, a ona sama powróci do Bittersprings i będzie oglądała wiadomości o odbudowywaniu Ashtown. Nie widziała innej opcji. Przecież zawsze historie tego typu miały taki finał. Rzecz jasna poza filmami katastroficznymi, ale ich nawet nie brała pod uwagę, bo stanowiły czystą abstrakcję.
Jeszcze będziemy się z tego śmiać – pomyślała, a jej uśmiech – bez żadnego wyraźnego powodu – zdecydowanie się powiększył.
Tak! Na razie po prostu da z siebie wszystko, nie będzie zbyt wiele myśleć o zapadającej się ziemi, krzykach, dzieciach szukających rodziców… ludziach wpadających w szczeliny… osobach zadeptanych przez spanikowany tłum…
Nie myśl.
…ludziach spychających innych, byle sami mogli uciec… płaczu dzieci… latających wkoło, spanikowanych zwierzętach…
Niemyślniemyślniemyślnie-
- To wszystko na pewno zaraz minie… Ktoś uporządkuje ten bajzel – wymruczała, nieświadoma, że opuściło to jej usta. Dotarło to do niej dopiero po chwili. Odchrząknęła. Musiała się ogarnąć. Ponownie zwróciła się do Koreańczyka. – Jak się nazywasz? Znasz tę dziewczynę? Co o niej wiesz? – Wskazała ruchem głowy za siebie, gdzie leżała najbardziej poszkodowana.


Ostatnio zmieniony przez Florence Anderson dnia Wto Sie 27, 2019 7:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t128-florence-andersonhttp://ashtown.forumpolish.com/t135-pamietnik-florence#319
Cheolmin Seon
Cheolmin Seon
Cheolmin Seon

Wiek : 24
Wzrost | Waga : 178 cm | 70 kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Fizyczny: pomijając parę zadrapań, siniaków i otarć - całkiem okej. Psychiczny: kiepsko...

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyWto Sie 27, 2019 7:12 pm

Racja - można mu było podać cokolwiek, ale Cheo niekoniecznie... Chciał brać jakiekolwiek lekarstwa. Wolał zostać przytomny. Nie lubił tabletek uspokajających - niepotrzebnie tępiły umysł i opóźniały reakcje na bodźce ze świata zewnętrznego. Nawet jeśli miały łagodne działanie, wolał z niego nie skorzystać. Ciągle czuł się potrzebny. Ciągle chciał być w pogotowiu. W zasadzie cały czas siedział jak na szpilkach - kobiety mogły zobaczyć jak lata mu jedna noga. Ot, nerwowy tik.
- Dzięki - burknął tylko, gdy lekarka przyniosła mu tackę. Wziął ją do ręki, jednakże całkowicie stracił zainteresowanie tym, co się na niej znajdowało - odłożył ją na pierwszą wolną szafkę, znajdującą się blisko niego.
Jak się czujesz? Jak totalne gówno. Jakby walec przejechał mnie pięć razy. Jakby po tym walcu wyszło stado byków i zatańczyło na mnie dzikie pogo. Jakby po dzikim tańcu ktoś nasrał mi na czubek głowy.
- W porządku - mruknął. - Nic - dodał, gdy usłyszał kolejne pytanie dotyczące jego obrażeń.
Głupie zapewnienia dotyczące lepszych dni zignorował. Nawet jeśli jutro wstanie słońce, nawet jeśli odpowiednie służby zaczną ogarniać całe to zamieszanie na zewnątrz - nic już nie będzie takie samo, jak wcześniej. Kto by pomyślał, że niegdyś największy żartowniś, który potrafił wydurniać się jak ostatni głupek z dziećmi, aktualnie będzie siedział w ciszy tuż przed rudowłosą pięknością? Gdyby wpadł na Flo na festynie, zapewne rzuciłby w jej stronę tani tekst na podryw, po którym kobieta wywróciłaby oczami i całkowicie straciła nim zainteresowanie, mając go za ostatniego dupka.
- Cheolmin Seon - skinął głową. Zatrzymał dłuższe spojrzenie na kobiecie, a następnie zerknął w stronę łóżka, na którym leżała dziewczyna. - Uczennica. To moja... Uczennica - widać było, że brakuje mu słów. Miał mętlik w głowie, ciężko mu było składać jakiekolwiek zdania, co dopiero mówić o ich logicznej treści. - Tańczy w domu kultury razem z innymi dziećmi. Miały występować na festynie - poczuł gulę w gardle, jednakże czym prędzej ją przełknął. - Na jej nogę spadł reflektor - zmarszczył brwi, zatrzymując wzrok gdzieś w podłodze za Florence. - Nie zdążyłem... Zabrać reszty...
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t119-cheolmin-seon
Alyona Mikhelson
Alyona Mikhelson
Alyona Mikhelson

Wiek : 30
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Zmęczona, ale cała i zdrowa

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyWto Sie 27, 2019 8:55 pm

Jeśli zapytać panią doktor o jej własne spojrzenie na ich położenie, to w tym momencie szpital stanowił zdecydowanie jedno z najlepszych możliwych miejsc na przeczekanie czasu pozostającego do przybycia służb ratowniczych. Mieli łóżka, prąd, lekarstwa "dla ciała i duszy". Nawet jedzenie na pewno znalazłoby się, nawet jeśli w dość skromnych ilościach. To, że prędzej czy później ekipa spoza miasta miała wkroczyć i dołączyć w pomocy do personelu medycznego było dla niej pewne. Podobnie jak Florence, tak i blondynka należała raczej do grona optymistów, a nie mając okazji naocznego przekonania się o skali tragedii poza murami budynku jej umysł podsuwał zdecydowanie pozytywne scenariusze wydarzeń. Trochę dziwiło ją, że już teraz nie słyszała na zewnątrz syren wozów strażackich czy karetek wyprawionych w teren, ale być może pojazdy uległy uszkodzeniu albo drogi okazywały się zbyt dla nich nieprzejezdne? W takim wypadku musieli po prostu zaczekać na dotarcie wysłanników z okolicznych miast, może nawet władze zdecydują się na wykorzystanie helikopterów do przeprowadzenia akcji ratunkowej.
A wszystko to dziać się będzie w towarzystwie mediów, rzucających się na tragedię niczym wygłodzone psy widzące kawałek udźca. Taka katastrofa, zupełnie niespodziewana, zdecydowanie mogła stanowić ciekawy temat do przeprowadzenia reportażu. Być może nawet mieli wylądować na pierwszych stronach gazet. Ciekawe czy wiści dotrą do jej rodzinnego domu, nim samej uda jej się je przekazać, wraz z zapewnieniami o własnym bezpiecznym położeniu. Powinna zapewne wysłać chociaż krótką wiadomość, ale nie podjęła się tego, nawet mimo braku świadomości problemów z łącznością. Zwyczajnie w tym momencie były rzeczy ważniejsze, niż SMSowanie z wesołą familią za oceanem.
Nie umknął jej stan pomagającej jej dziewczyny. Trzymała się dobrze, ale jej nerwy zdawały się napięte do granic możliwości. Czegokolwiek stała się wcześniej świadkiem musiało odbić się na niej mocno, wyryć w pamięci być może na zawsze. Alyona z i jej ulżyłaby nieco w tym pierwszym szoku, ale w tym momencie za bardzo potrzebowała wsparcia. Zresztą nie zanosiło się na to, by ktokolwiek z nich w najbliższym czasie miał poczęstować się lekami uspokajającymi. Nawet Cheolmin, potrzebujący ich najbardziej, wzgardził nimi, nie zamierzała jednak próbować przekonać go do zmiany zdania. Zawsze pozostawały przecież też mniej inwazyjne metody częściowego uspokojenia skołatanych nerwów.
- Tak będzie, a my możemy dołożyć do tego naszą małą cegiełkę - zapewniła dziewczynę, gdy ta mimowolnie wyraziła na głos swe obawy, odruchowo kładąc jej rękę na ramieniu w pokrzepiającym geście. - A póki co powinniście napić się czegoś ciepłego. Potraktujcie to oboje jako lekarską rekomendację. Automat w korytarzu może, przy odrobinie szczęścia, wciąż działać, a jeśli nie macie przy sobie drobnych weźcie z mojego portfela.
Wskazała w stronę rzuconego na ziemię plecaka, widocznie nie przejmując się utratą paru monet, jeśli tylko miało to przynieść coś dobrego. Sama też zapewne mogłaby napić się kawy, dodać sobie nieco energii na dłuższą metę, ale to musiało zaczekać. Jej potrzeby były w tym momencie ostatnie na liście priorytetów.
W końcu rozwiązała się tajemnica skąd dokładnie złamanie u dziewczyny, a do tego dostali kilka skrawków informacji na temat tożsamości obojga pacjentów. Blondynka nie dopytywała co stało się z resztą dzieci, stan w którym był ich opiekun zbyt jasno wskazywał, że nie spotkał ich koniecznie najprzyjemniejszy los. Skinęła jedynie głową, by następnie znów zostawić ich, zbliżając się w stronę łóżka.
- Dobrze, działajmy. Tak jak mówiłam, muszę przyjrzeć się bliżej ranie i usztywnić nogę. Po tym postaramy się zrobić prześwietlenie. - po raz kolejny wyjaśniła swe plany, zakładając nowe rękawiczki.
Środki przeciwbólowe powinny już zacząć działać, mogła więc zabrać się do oceniania stopnia w jakim uszkodzona została jej noga. Po ilości krwi mogła już wcześniej ocenić, że żadne ważne naczynia nie zostały przerwane. Pozostawały oględziny reszty tkanek, przy odrobinie szczęścia los okazać się miał dla nich łaskawy. Ostrożnie rozcięła materiał spodni odsuwając go z drogi, ułatwiając sobie życie. Naprawdę miała nadzieje, że cokolwiek odkryje nie skomplikuje i tak już problematycznej sytuacji, a stabilizowanie złamania pójdzie sprawnie.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t133-alyona-mikhelson#309
Florence Anderson
Florence Anderson
Florence Anderson

Wiek : 21
Wzrost | Waga : 178cm | 63kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Zdrowa i przerażona, lecz zdeterminowana.

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptySro Sie 28, 2019 5:40 pm

Czy Florence zdawała sobie sprawę z tego, jak szerokie znaczenie miało „czucie się” i jak głupio mogły zabrzmieć jej pytania? W tym momencie… niekoniecznie. Jeśli tylko będzie miała czas na chwilę refleksji i zbyt mało tematów do rozmyślania – na co się póki co nie zapowiadało – na pewno to sobie uświadomi, na razie jednak myślała innymi kategoriami. Była osobą, która zdecydowanie zbyt często gdybała i filozofowała, lecz tam, w izbie przyjęć, pierwszy raz od dawna zsunęła psychikę nawet nie na drugi, lecz trzeci plan. Liczyło się co innego: zdrowie fizyczne. Wyzdrowienie tej dziewczyny ze złamaną nogą. Florence nie miała czasu roztkliwiać się, rozmyślać… Nie, ona przede wszystkim nie chciała myśleć. Czuła, że zwariuje, jeśli tylko dotrze do niej skala zjawiska i te wszystkie problemy. Na razie ogrom zniszczeń zdawał się być nierealny, wręcz surrealistyczny. Niech tak zostanie. Niech to nadal będzie gdzieś obok, a ona skupi się jedynie na niewielkim wycinku, pojedynczym puzzlu zbyt skomplikowanej dla niej układanki.
Odruchowo chwyciła dłoń Alyony, którą ta położyła na jej ramieniu. Uśmiechnęła się, słysząc pokrzepiające słowa. Kiwnęła entuzjastycznie głową. Potrzebowała tej iskierki nadziei, nawet jeśli ta zaraz potem omal nie zgasła, tańcząc na wietrze już nie brzmiących tak optymistycznie słów chłopaka.
Cheolmin tego nie powiedział wprost, ale nawet Florence, próbująca się zdystansować do całej tej sytuacji i – jak zawsze – myśleć optymistycznie, zrozumiała, co stało się z resztą uczniów Koreańczyka. Chciała wierzyć, że część się uratowała, ale nawet ten najbardziej optymistyczny scenariusz zakładał, że pozostali… Poczuła, jak żołądek podchodzi jej do gardła. Wyjęła z torby butelkę wody, odkręciła ją i pociągnęła kilka łyków, mając nadzieję, że to trochę uspokoi jej wnętrzności. Odetchnęła.
- Zrobiłeś wszystko, co mogłeś. Przyniosłeś ją tu. Spisałeś się na medal – powiedziała szczerze.
Nawet jeśli mogło to zabrzmieć jak średnio skuteczne pocieszenie, naprawdę podziwiała postawę Seona. Ona sama stała i nie mogła się ruszyć, cokolwiek zrobić i tylko instynkt przetrwania oraz masa szczęścia sprawiły, że nie wpadła do żadnej szczeliny ani nie została przygnieciona przez któreś ze stoisk. Ledwo ruszyła biegiem po swoje życie, nie miała dość siły, by przejmować się innymi, by nawet pomyśleć o tym, że są jacyś inni. Chciała to teraz zrekompensować, dlatego propozycja Mikhelson nie do końca ją przekonała.
- Powinnam mieć jakieś drobniaki… ale na pewno nie będziesz potrzebowała pomocy? No i pewnie też z chęcią byś się rozgrzała… – wyraziła swoje obiekcje. Umilkła jednak, gdy Alyona zbliżyła się do poszkodowanej dziewczyny. Nie chciała przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t128-florence-andersonhttp://ashtown.forumpolish.com/t135-pamietnik-florence#319
Lea Black
Lea Black
Lea Black

Wiek : 29
Wzrost | Waga : 172 | 68
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Stan fizyczny: okej
Stan psychiczny: jest przerażona

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptySro Sie 28, 2019 10:48 pm

W izbie było inaczej, spokojniej. Dało się nawet złapać oddech od tego całego bałaganu, jaki miał miejsce na zewnątrz.
Gdy Lea weszła do środka, delikwenci leżeli już na łóżkach z lekko uniesionymi zagłówkami. Aly, krzątała się koło dziewczyny ze złamaniem otwartym, a rudowłosa dziewczyna zajmowała się Azjatą. Tak, tu było normalnie.
Nie chciała przeszkadzać, więc skinęła delikatnie głową, dając znać pozostałym, że chyba lepiej nie mówić, o co tu chodzi. Podeszła do szafy, wyciągając dwie, dorodne kroplówki i jeszcze parę przydatnych rzeczy, jak waciki i antyseptyk oraz pęsetę i gumowe rękawiczki. Kolejno skierowała się do chłopaka, który pozostawał w jako takim kontakcie ze światem.
- Zacznijmy od początku - powiedziała, zawieszając buteleczkę na haku. - Nazywam się Lea Black i pracuję w tym szpitalu - pociągnęła rurkę, wyciągnęła dłoń chłopaka, ubrała rękawiczki i poklepała miejsce w zgięciu, by jak najlepiej uwidocznić żyły. - Podam ci kroplówkę, dzięki której poczujesz się lepiej. Nic skomplikowanego, jakieś elektrolity, żeby uzupełnić to, co zwróciłeś na kolegę w recepcji.
Po tych słowach, psiknęła antyseptykiem, przetarła skórę wacikiem i wbiła wenflon, do którego podłączyła kroplówkę.
- Miej na niego oko - zwróciła się do rudowłosej, ustawiając prędkość przepływu w wężyku.
Następnie podeszła do najbardziej poturbowanego chyba osobnika. Lea sama do końca nie wie, dlaczego ręce jej zaczęły drżeć, gdy usiadła na taboreciku obok. Mimo to dzielnie zmieniła rękawiczki i próbowała wykonać podobny zabieg, jak u chłopaka obok, z tą różnicą, że za cholerę nie mogła się wbić wenflonem w żyłę. Próbowała chyba z kilka razy i dopiero za siódmym poczuła, że trafiła ta, gdzie powinna. Zwinęła koc, który leżał na brzegu łózka i uformowała z niego zagłówek, który podłożyła pod nogi mężczyzny. Następnie zaciskając palce na jego żuchwie, uchyliła mu usta i wciskając do środka palec, pozbyła się resztek wymiocin, sama o mało przy tym nie wymiotując. Odchyliła mu głowę na bok, by w razie niekontrolowanego pawia, nie zadławił się tym, co jeszcze mu w tym żołądku zostało i przystąpiła do odkażania ran, zapełniając pobliski śmietnik zakrwawionymi wacikami.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t117-lea-blackhttp://ashtown.forumpolish.com/t122-drogi-notatniczku#270
Kitty Pie
Kitty Pie
Kitty Pie

Wiek : 17
Wzrost | Waga : 154cm | 50kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Poparzenia od popiołu na klatce piersiowej, dłoniach i udach.
Stan psychiczny: zły.

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyCzw Sie 29, 2019 11:57 pm

Słyszała jej słowa jakby przez mgłę, ale zrozumiała ich sens. Posłusznie podążyła za kobietą, ściskając w dłoniach pluszaka, którego dostała od brata na festynie. Flaszeczka wylądowała w jej brokatowym plecaku. Włożyła ją tam niepostrzeżenie, w nadziei, że nikt nie zechce sobie przywłaszczyć jej własności. Widziała jak kilku mężczyzn przenosi jej brata i tego, jak mu tam do innego pomieszczenia, więc przyspieszyła kroku.
W izbie było ciszej, co nieco złagodziło zszargane nerwy i panikę Kitty. Omiotła wszystkich spojrzeniem na moment zatrzymując wzrok na azjacie. Nie co dziennie widziała skośnookich, dobra? Patrzyła na niego dobrą minutę z rozdziabioną gębą, dopóki nie odezwała się lekarka. Na jej słowa tylko energicznie kiwnęła głową.
- To mój brat, mamy tylko siebie. - rzuciła jakby w nicość i przysiadła na skraju łóżka w nogach Sweet'a.
Pluszak, którego trzymała w rękach wcisnęła mu w zgięcie łokcia, jakby zabawka miała dodać mu otuchy. Zdążyła już zapomnieć, że jest obrażona, że właśnie pobił jakiegoś chłopaczka do nieprzytomności. Teraz liczyło się tylko to, aby jak najszybciej doszedł do siebie i aby mogli wrócić do domu.

/wybaczcie, na nic więcej się nie wysilę. Praca ssie.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t60-kitty-pie#76http://brak.pl
Sweet Pie
Sweet Pie
Sweet Pie

Wiek : 23
Wzrost | Waga : 192cm | 75kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : hmm... zły. Bardzo liczne poparzenia "śnieżnym" popiołem.
NIEPRZYTOMNY PRZEZ NAJBLIŻSZY DZIEŃ FABULARNY

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyPią Sie 30, 2019 12:46 pm

Jeśli chodzi o stan fizyczny Sweet’a to nie był on taki zły. Faktycznie był poobijany, lecz chwilowe omdlenie było skutkiem ataku psychosomatycznego, którego połowa recepcji była świadkiem. I chociaż był przytomny, to nie reagował na żadne zewnętrzne bodźce. Świadomość wróciła mu dopiero, w chwili gdy Lea zakładała na jego nadgarstku wenflon.
- Nie chcę… - jęknął zachrypniętym głosem, tak jakby miało to jakkolwiek powstrzymać kobietę. Było już po fakcie, ciecz z kroplówki powoli spływała rurką wprost do jego krwioobiegu. Minęła jakaś minuta, może dwie zanim w pełni wróciły mu władze umysłowe.
- Kitty! – zawołał i już chciał zrywać się do biegu poszukiwawczego ukochanej siostrzyczki, gdy dostrzegł obok siebie pluszowego kota. Szybko przebiegł wzrokiem od zabawki poprzez skraj łóżka, aż w nogach znalazł swoją zgubę-niezgubę.
- Tu jesteś… - odparł z wyraźnie dosłyszalną ulgą. I na dłuższą chwilę między nimi zapanowała cisza. Sweet nie był do końca świadom tego, co zaszło w recepcji. Pamiętał fragmenty myśli, urywki filmu, gdy tłukł jakiegoś kolesia. To wszystko… Na dosłownie moment odwrócił głowę, by zobaczyć „sparingowego kolegę” i znów wrócił spojrzeniem na siostrę.
- Znów się stało TO? – przez  „to” miał na myśli utratę kontroli, której Kitty już kilkukrotnie była świadkiem, lecz z pewnością nie w aż takim wymiarze. Sweet raczej unikał sytuacji, w których siostra mogłaby zobaczyć coś, czego nie powinna. A do wybuchów nie dopuszczał, gdy była ona w pobliżu.
A nie! Rzygopalipse również pamiętał i na samą myśl znów zrobiło mu się nie dobrze. Z trudem przełknął to, co na powrót próbowało znaleźć wyjście nie z tej strony co trzeba. Odór wymiocin przysychających na koszulce z pewnością nie pomagał.
- Kitty, musimy się stąd wydostać… - szepnął i rzucił krótkie spojrzenie na pielęgniarkę, upewniając się, czy nie patrzy na nich i ustawił przepływ kroplówki na maksymalny. Fakt, łatwiej byłoby ją odłączyć i wyjść, lecz gdzieś z tyłu głowy błąkała się myśl, że coś na wzmocnienie z pewnością się przyda…
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t82-sweet-pie#115http://ashtown.forumpolish.com/t95-notatnik-sweet-a#148
Alyona Mikhelson
Alyona Mikhelson
Alyona Mikhelson

Wiek : 30
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Zmęczona, ale cała i zdrowa

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyPią Sie 30, 2019 11:05 pm

Jej z kolei może mniej przydałoby się coś ciepłego, a bardziej coś dającego kopa energii. Niewątpliwie w przeciągu najbliższych dwóch-trzech godzin zmęczenie organizmu da o sobie znać. Prócz krótkiej drzemki na kanapie w kanciapie nie zmrużyła oka od... Sama nie była w stanie stwierdzić jak długo. Miała za sobą przedłużony dyżur, a i przed nim z pewnością nie przespała rekomendowanych ośmiu godzin. Z pewną dozą tęsknoty wróciła myślami do schowanych w plecaku leków nasennych - jedna tabletka i mogłaby w spokoju zregenerować siły, choćby za łóżko miała jej służyć jedna z kozetek.
- Mój głód kofeiny może zaczekać - zaśmiała się, wciąż jeszcze zachowując widocznie pogodę ducha, mimo okoliczności. - Trzeba by zorientować się czy nasz aparat do rentgena działa...
Akurat to powinna zapewne zrobić sama, wszak Florence nie miała pojęcia gdzie w ogóle znajdowało się odpowiednie pomieszczenie, a co dopiero jak ocenić stan w jakim trzęsienie pozostawiło urządzenie. Patrząc na stan samego budynku raczej mało prawdopodobne, by zostało uszkodzone i możliwe, że już całkiem niedługo mogłaby lepiej określić jak wyglądały szkody wewnątrz rany. W innym wypadku raczej trudno było myśleć o operacji, wykonywanie zabiegów na ślepo nie należało do jej ulubionych sposobów, acz jeśli nie byłoby innego wyjścia naturalnie byłaby skłonna się tego podjąć. Może jednak do tego czasu dotrą do nich już służby ratunkowe i nie tylko nie będzie konieczności improwizować, ale w ogóle Alyona zostanie odsunięta od sprawy.
Właściwie wykorzystała panujący przez chwilę spokój, gdy na własną prośbę została chwilowo wyłączona z konwersacji. Musiała w pełni skupić się na ocenie obrażeń, wiedzieć z czym ma styczność i jak szybko należało podjąć działania w celu uniknięcia bardziej trwałych szkód w organizmie. Pochłonięta zadaniem nie zwróciła większej uwagi na nowych pacjentów, których pojawieniu się towarzyszył charakterystyczny zapach wymiocin. Dopiero on skłonił ją do oderwania na chwilę wzroku od dziewczyny, którą się zajmowała i zerknięciem w kierunku dwóch mężczyzn. Wyglądało na to, że nerwowa atmosfera panująca w takich sytuacjach, a szczególnie gęsta w recepcji szpitala, udzieliła się niektórym aż za bardzo. Szczęśliwie sama Alyone nie musiała a w tej chwili rzucać wszystkiego by zająć się gagatkami, gdyż zaszczyt ten przypadł Black. W odpowiedzi na kiwnięcie głową uniosła pytająco jedną z brwi, ale nie próbowała na głos dociekać co takiego miało miejsce przed pojawieniem się całej trójki na izbie przyjęć. Mieli ważniejsze zajęcie, a konkretnie wykonanie w końcu tego zdjęcia.
- Dobrze, może herbata czy kawa zaczekają chwilę. Florence, pomóż mi proszę z łóżkiem - nie ma co tracić czasu, zróbmy to zdjęcie. Cheolmin, jeśli czujesz się na siłach możesz udać się z nami, ale wszyscy zrozumiemy jeśli wolisz pozostać tutaj i nieco odpocząć.
Po tych słowach odblokowała kółka, w które zaopatrzone było łóżko i przeszła do jego wezgłowia. Ujmując je z jednej strony i pozwalając na uczynienie przez młodszą z kobiet tego samego po drugiej mogła pokierować ich ku odpowiedniemu pomieszczeniu.

Alyona, Florence, Cheolmin (?) -> Gabinet rentgenowski
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t133-alyona-mikhelson#309
Kitty Pie
Kitty Pie
Kitty Pie

Wiek : 17
Wzrost | Waga : 154cm | 50kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Poparzenia od popiołu na klatce piersiowej, dłoniach i udach.
Stan psychiczny: zły.

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptySob Sie 31, 2019 11:38 pm

Uśmiechnęła się łagodnie. Po raz pierwszy od wydarzeń z festynu, uśmiechnęła się. To do niej takie niepodobne. Była poważna jak nigdy, przerażona i spanikowana. Cieszyła się, że Sweet'owi nic się nie stało. To ulga, która rozlała się po jej ciele sprawiła, że kąciki ust mimowolnie uniosły się do góry.
- Jestem. - pogładziła go po wierzchu dłoni, kiwając głową w tył i w przód, jakby co najmniej słuchała jakiejś muzyki. Muzyka była tylko w jej głowie. Spróbowała znaleźć w swoich wspomnieniach coś, co pozwoli wrócić jej na ziemię i odciąć się od widoku rzygowin, krwi i poturbowanych ludzi. Była tego samego zdania. Musieli się wydostać. Szybko, najlepiej teraz, póki mieli jeszcze siłę na wędrówkę. Od samochodu dzieliły ich... W zasadzie sama nie wiedziała. Nie bywała w Ashtown za często, więc pewnie błądziliby po omacku. Do tego ta przeklęta mgła... Wbiła spojrzenie w okno.
Dadzą radę.
- Idziemy do domu. - zaświeciły jej się oczy, kiedy to mówiła. Tak bardzo chciała być już w ich pokoju i zapomnieć o wszystkim co się tutaj działo. Miała już plan, zdecydowanie. Musieli się wymknąć kiedy nikt nie będzie patrzył. Nie zauważą nawet, że brakuje dwóch osób. Zerknęła na kroplówkę. Nie miała pojęcia jak wyjąć wenflon, żeby nie uszkodzić żył. Nie mieli tyle czasu. Musiała wybadać teren sama. Oszacować możliwości.
- Znajdę inne wyjście i po ciebie wrócę. - obiecała i wstała. Nie słuchała jego protestów, a im dłużej za nią krzyczał lub próbował ją zatrzymać, przyspieszała kroku zasłaniając połowę twarzy bluzą. Próbowała się powstrzymać od płaczu. Każde rozdzielenie się ze Sweet'em potęgowało uczucie strachu i wpędzało ją w poczucie winy, że go zostawia. W dodatku czuła, że bez brata jest nikim i na pewno nie da sobie rady. Mimo to nie mogła czekać, ani pozwolić, aby krzątał się za nią. Sweet zwracał na siebie za dużo uwagi.
Wydostała się przez drzwi, a jeżeli ktoś pytał gdzie idzie, kłamała, że do toalety.

Reszta postu w recepcji.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t60-kitty-pie#76http://brak.pl
Sweet Pie
Sweet Pie
Sweet Pie

Wiek : 23
Wzrost | Waga : 192cm | 75kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : hmm... zły. Bardzo liczne poparzenia "śnieżnym" popiołem.
NIEPRZYTOMNY PRZEZ NAJBLIŻSZY DZIEŃ FABULARNY

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptySob Sie 31, 2019 11:42 pm

Ten magiczny błysk w oku Kitty tylko upewnił go w przekonaniu, że muszą jak najszybciej stąd zniknąć. Uciec. Tutaj, wbrew zapewnień, wcale nie czuł się mniej zagrożony. A skoro on nie był bezpieczny, to na jakiej podstawie mógłby twierdzić, iż rudowłosa jest?
I skąd to przekonanie, że na zewnątrz jest tak źle i niebezpiecznie? Nie mieli dowodów! Co jeśli to wszystko to tylko jakaś rządowa propaganda?! Co jeśli chcą ich zamknąć? Może to jakiś chory eksperyment mający na celu zbadania zachowania ludzi?
W tym momencie, patrząc Kitty głęboko w oczy, ogrzewając się w blasku jej anielskiego uśmiechu, Sweet podjął bardzo ważną decyzję. Postanowił, że wrócą do domu!
Nie spodziewał się jednak nagłej reakcji siostry. Najpierw miał obmyślić plan. Upewnić się, czy mogą tak po prostu wyjść. Przygotować się jakoś… nawet jeśli w grę wchodziło okradanie szpitala. Jednak chuj w bombki strzelił…
- CZEKAJ! - zawołał, lecz kroki dziewczyny zdawały się coraz szybciej prowadzić ją ku wyjściu z izby.
- KITTY! - w jego głosie wyraźnie słychać było panikę. Nie baczył już na resztę zgromadzonych w pomieszczeniu. Jego pole widzenia ograniczyło się tylko i wyłącznie do zamykających się powoli drzwi. Serce kołatało jak oszalałe, pragnąc wyrwać się z piersi by móc podążać za dziewczyną. Tracąc ją z oczu czuł, jak agresja ponownie w nim narasta. Tym razem ukierunkował ją na siebie. Szybkim ruchem wyrwał wenflon, do którego wciąż podłączona była kroplówka. Po wierzchniej części dłoni zaczęła spływać krew.
Do jego uszu nie docierały żadne słowa. W głowie rozbrzmiewało tylko tornado myśli. Myśli tylko i wyłącznie o niej. Kitty… Nie mógł pozwolić jej na to, na co właśnie się porywała…
Zerwał się z łóżka najszybciej jak potrafił i ignorując wszelkie negatywne sygnały wysyłane przez jego organizm, pognał za nią.
Z pozoru niewielka odległość dzieląca łóżko i drzwi, przypominała maraton. Potykając się o własne nogi wyturlał się z izby.


/zt

_________________
If You're Looking For Your Knife...I Think My Back Found It.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t82-sweet-pie#115http://ashtown.forumpolish.com/t95-notatnik-sweet-a#148
Alex Smith
Alex Smith
Alex Smith

Wiek : 27
Wzrost | Waga : 182|80
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Delikatne oparzenia od popiołu na twarzy i dłoniach; opuchnięta twarz; zadrapania tu i ówdzie

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyNie Wrz 01, 2019 6:17 pm

Z jego ust wydobył się jęk bólu, nie mając przy tym pojęcia co się dzieje. Ledwo uchylił oczy z powodu zmasakrowanej twarzy, a wszystko było rozmyte. Czuł w ustach posmak wymiocin, przez co o mało znów nie zwrócił zawartości żołądka, który na szczęście był już pusty. Bolało go wszystko, rozwalona i poparzona przez kontakt z dziwną substancją twarz, dłonie, na który także spadło kilka płatków śniegu. Ręka też ucierpiała, ale to była bardziej uczucie, które zapamiętał z dzieciństwa, kiedy podczas rutynowych badań pielęgniarka nie mogła wbić igły, aby pobrać szczylowi krew.
Podniósł głowę podejmując kolejną próbę otwarcia oczu, które natychmiast zamknął z powrotem. Rozmyte światło i za szybkie podniesienie głowy sprawiły, że pomimo bólu zaczął odczuwać nudności, a żołądek chyba jednak nie był do końca pusty i tym razem wychylił się i zwymiotował z boku łóżka.
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t109-alex-smithhttp://ashtown.forumpolish.com/t129-pozdrowienia-do-wiezenia
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Wiek : 1
Punkty doświadczenia : 0

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyPon Wrz 02, 2019 7:56 pm

Po wyjściu rodzeństwa Pie na izbie zrobiło się zupełnie cicho. Większość obrażeń opatrywanych było w recepcji. Tak jakby ludzie bali się ją opuścić. Jenkins uwijał się tam, razem z innymi chętnymi do pomocy, od razu odsyłając ludzi do szpitalnych pokoi.
Dlatego też Black mogła spokojnie zajmować się swoim pacjentem, który zdecydowanie tej pomocy potrzebował. Lei udało się przemyć wszystkie rany, żadna z nich nie wymagała szycia. Na rozbity łuk brwiowy starczyło założyć paski Steri-Strip. Pewnym było, iż pięść Sweet’a zapewniła Alex’owi siniaki na najbliższe kilka tygodni. Całe szczęście oszczędził kości twarzoczaszki.
Wymioty i utrata przytomności jasno wskazywały na wstrząs mózgu, stąd też ból głowy, którego doświadczał Smith.
Wrzask.
Przez pomieszczenie odbił się echem przeraźliwy krzyk, który długo jeszcze będzie się śnił po nocach. Zupełnie jakby włożono kogoś żywcem do pieca. Dźwięk umlikł, a na jego miejsce pojawiła się przeraźliwa cisza powodująca gęsią skórkę.
Kilkanaście sekund później, które trwały w nieskończoność ktoś wbiegł do pokoju. To szpitalniany woźny, zdyszany i spocony stanął w drzwiach.
- Popiół... - wysapał, łapiąc kolejny haust powietrza ze świstem. - Parzy. Popiół. Parzy. Rany mogą być od tego, wyglądają jak tamtej dwójki. - woźny widział wszystko. Bacznie obserwował zranionych. Choć nie pomagał gdzieś w głowie gromadził wszystkie informacje. Był specjalistą od szpitalowych plotek, a teraz dzieją się tu znacznie lepsze rzeczy niż wcześniej. Bo czym jest romans Wendy, kiedy z nieba sypie się trucizna?

- Jeżeli chcecie zostać tu na noc, zgoda. Jeżeli nie, zajmijcie pokoje. Potrzebuję, żeby każdy zajął swój kąt. - wtrącił Adam z końca pomieszczenia. Widać było po jego twarzy, że jest już zmęczony, a jedyne o czym marzy to skończyć opatrywać kolejnych ocalałych.


/Możliwości:
-> Sale szpitalne 1-4 lub
-> pozostanie w temacie

Limit Playable Characters w jednej sali = 4.
Jak w którymś temacie biura pojawią się 4 posty graczy deklarujących w poście nocleg tam, to sala jest pełna (dopełniona NPC). Pozostali muszą rozlokować się w innym pomieszczeniu lub wrócić do recepcji.

Powrót do góry Go down
Lea Black
Lea Black
Lea Black

Wiek : 29
Wzrost | Waga : 172 | 68
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Stan fizyczny: okej
Stan psychiczny: jest przerażona

Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć EmptyWto Wrz 03, 2019 10:48 pm

Chłopak, któremu rany miała okazje oczyszczać, wydawał się dla dziewczyny bardzo znajomy. Nie była w stanie go rozpoznać, chociażby dlatego, że miał opuchniętą twarz, ale gdzieś głęboko w podświadomości czuła, że już kiedyś się spotkali. I bynajmniej nie było to przelotne spotkanie, jak spotyka się ludzi na ulicy. Ashtown było niewielkim miasteczkiem, więc takie spotkanie było nieuniknione, na przykład w sklepie. To jednak było coś innego.
Nagle w izbie zrobiło się dziwnie cicho, ale nie na długo. Aly opuściła pomieszczenie razem z dwójką towarzyszących jej osób i poszkodowaną, która wyraźnie potrzebowała cięższego sprzętu medycznego do diagnozy i dalszego leczenia. Rudowłosa skierowała się do wyjścia, a leżący na drugim łóżku chłopiec zaczął za nią nawoływać.
— Zaczekaj! — Lea krzyknęła, gdy ten postanowił wyrwać z siebie wenflon i pobiec za nią. Black odłożyła pęsetę do nerki i podniosła się z taborecika, gotowa by pójść za nimi. Już nie była pewna, czy kierowała nimi strach zaistniałą sytuacją, czy to był po prostu brak rozwagi.
Gdy wywaliła drugą rękawiczkę do śmietnika, leżący na łóżku obok pacjent zakwilił cicho. Lea zareagowała natychmiast. Oparła dłoń na łóżku i pochyliła się nieco, widząc, jak ten próbuje otworzyć oczy.
— Wiem, że boli — mruknęła cicho, żeby nie nadwyrężać dodatkowo słuchu. Sama czuła, że ma tak zaschnięte gardło, że stać ją było tylko na to. Odkaszlnęła cicho, kierując głowę w bok i kontynuowała: — Postaram się założyć ci opatrunek, ale proszę, byś się przy tym nie ruszał. Nie chciałabym ci nalać niczego do oczu, jak będziesz mi kręcić głową. — Nie wiedziała, czy ją słyszy, miała tylko nadzieję. Co innego im w końcu pozostało?
Kiedy chłopak mocno wychylił się w bok, Black czuła czym to się może zakończyć. Niewiele myśląc, wskoczyła na łóżko i podciągnęła nogi wysoko do góry. Już miała dość, oglądania zawartości ludzkiego żołądka na dzisiaj, mimo że zdarzało się to widywać jej częściej, tak spektakularnego rzygania jeszcze nikt jej nie zafundował, jak dzisiaj ta dwójka ancymonów.
Speszyła się nieco, gdy do izby wbiegł woźny. Przyglądała się mężczyźnie, słuchając wszystkich wypowiedzianych przez niego słów, nie miała w tej chwili jednak czasu, by nad tym dumać.
— Przeniosę pacjenta do sali sto jeden.
Ześlizgnęła się z łóżka, wzięła najpotrzebniejsze rzeczy: gaziki, waciki, antyseptyk i siateczki opatrunkowe, rzuciła to w nogi chłopaka, odblokowała kółka i opuściła izbę.

Alex, Lea —Sala #101
Powrót do góry Go down
http://ashtown.forumpolish.com/t117-lea-blackhttp://ashtown.forumpolish.com/t122-drogi-notatniczku#270
Sponsored content

Sponsored content


Izba przyjęć Empty
PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Izba przyjęć Empty

Powrót do góry Go down
 
Izba przyjęć
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ashtown ::  :: 
Szpital
-
Skocz do: