Kitty Pie
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Kitty Pie

Go down 
AutorWiadomość
Kitty Pie
Kitty Pie
Kitty Pie

Wiek : 17
Wzrost | Waga : 154cm | 50kg
Punkty doświadczenia : 0
Stan postaci : Poparzenia od popiołu na klatce piersiowej, dłoniach i udach.
Stan psychiczny: zły.

Kitty Pie Empty
PisanieTemat: Kitty Pie   Kitty Pie EmptyNie Lip 28, 2019 7:27 pm

KITTY PIE
[Abigail Cowen]






Data urodzenia: 28.02.2002r.

miejscowy / turysta

Wzrost | Waga: 154cm | 50kg

Zawód: Uczeń

Grupa: Brookehaven Hospital


Introdukcja podmiotu.

• Urodziła się 28 lutego 2002 roku w Nowym Orleanie.
• W wieku trzech lat została porwana, nie jest jednak tego świadoma.
• Nie wie, że Sweet nie jest jej bratem, a porywaczem. Brzmi strasznie? Pewnie gdyby się o tym dowiedziała, cały jej kolorowy świat ległby w gruzach. Nic jednak nie zapowiada, że miałoby się tak stać…
• Nie pamięta swoich biologicznych rodziców.
• Zwabiona obietnicą świetnej zabawy Kitty oddala się z nieznajomym chłopcem z placu zabaw.
• Z zeznań matki wynika, że spuściła dziecko oczu tylko na chwilę.
• 09.08.2005r. Całe miasto w zaledwie kilka godzin stanęło na nogi i rozpoczęło poszukiwania zaginionego dziecka.
• Koniec sierpnia 2005 roku, Nowy Orlean zostaje nawiedzony przez jeden z trzydziestu najbardziej morderczych huraganów, jakie kiedykolwiek nawiedziły Stany Zjednoczone - Huragan Katrina. Dom rodziny Pie zostaje kompletnie zniszczony.
• Abigail Smith dostaje nowe imię i od dziś znana jest jako Kitty Pie. Dostaje nowe dokumenty i zostaje oficjalnie córką Yasmine i nieżyjącego już Victora Pie.
• Po miesiącach tułaczki osiedlają się w tanim motelu w małej mieścinie. Bittersprings od dzisiaj zostaje ich nowym domem.
• Pani Pie zatrudnia się w motelu jako pokojówka, recepcjonistka oraz okazjonalnie pani do towarzystwa.
• Kitty traktuje Sweet'a jak ojca, bo to on ją wychował. Matka zajęta pracą kompletnie nie interesowała się dziećmi, zostawiając Kitty pod opieką starszego brata, który średnio radził sobie z wychowaniem małej psotnicy.
• Pomimo niejadalnego jedzenia, słabych ocen i bałaganu w ich pokoju, Kitty bardzo dobrze wspomina okres dzieciństwa. A w zasadzie Sweet'a. Dzieciaki spędzały ze sobą cały wolny czas. Tak zostało do dziś.
• Kiedy miała 8 lat zachorowała na ostre zapalenie płuc. Nigdy nie wybaczyła bratu, że kiedy ona wylądowała w szpitalu, on wyjechał na miesięczny obóz.
• Pomimo upływu czasu i dorastania, wciąż dzielili wspólny pokój, a żadne z nich nie widziało w tym problemu.
• 2005 rok. Osiemnaste urodziny Sweet'a pamięta jak przez mgłę. Całe pozytywne wspomnienie zostało wyparte przez śmierć matki. Matki, którą Kitty kochała ponad wszystko. Nigdy nie dowiedziała się, co było powodem jej przedwczesnej śmierci.
• Sweet staje się prawnym opiekunem Kitty.
• Rodzeństwo wciąż mieszka w tym samym motelu.
• Steve - właściciel motelu i bliski przyjaciel ich matki pomaga rodzeństwu. Daje Sweet'owi pracę, zawsze służy radą i pomaga im jak może. Już kilka dni po zamieszkaniu, oboje traktowali go jak wujka.
• Kitty zaciąga się do szkolnej drużyny gimnastyczek.
• Nigdy jednak nic nie wygrała. Twierdzi, że to przez swoje “fajtłapctwo” (tak, jest świadoma, że nie ma takiego słowa).
• Piątkowa uczennica pobliskiej szkoły średniej. Matka zawsze groziła, że rozdzieli rodzeństwo, jeżeli te nie będzie się przykładać do nauki. Tym oto sposobem Kitty była jedną z lepszych uczennic w swojej szkole.
• Nigdy się z nikim nie całowała, nie miała też chłopaka.
• Pamięta swoją pierwszą i ostatnią randkę z chłopakiem. Nie dane im było nawet dokończyć czekoladowego ciastka w pobliskiej kawiarni. Chłopak trafił na SOR po tym jak Sweet pobił go do nieprzytomności. To była pierwsza i ostatnia randka Kitty.
• Jest uzależniona od swojego brata - kiedy tylko niespodziewanie traci go z pola widzenia, wpada w panikę.
• Nie potrafi samodzielnie podejmować ważniejszych decyzji.
• Łatwo ją przestraszyć.
• Z czystym sumieniem można mówić o niej niezdara. Potrafi potknąć się o własne nogi i wywrócić o prostą drogę.
• Czuje silną potrzebę bliskości, boi się potworów, które mieszkają pod jej łóżkiem i całej masy innych rzeczy.
• Zachowuje się jak pięcioletnie dziecko. Jest kapryśna, infantylna, uczuciowa, ale bywa też złośliwa. Często i dużo płacze. W gniewie nie panuje nad sobą i jak tornado rozwala wszystko co wpadnie jej w ręce.
• Mimo wszystko nadrabia to urokiem osobistym, prawda?

Rewizji dokonano.

W różowym, brokatowym plecaku Kitty znajdowało się kilka NIEZBĘDNYCH (przynajmniej jej zdaniem) przedmiotów:
• Piórnik w urocze kotki, w którym były kredki, kolorowe mazaki, czy długopisy z brokatowymi wkładami.
• Zeszyt obity sztucznym futerkiem, który tak naprawdę był dziennikiem Kitty. Zapisywała w nim przebieg dnia. Kilka stron było wypełnionych jednym zdaniem, jednak kolory słów zmieniały się jak w kalejdoskopie. Nigdy nie pozwalała nikomu dotknąć swojego dziennika.
• Portfel z kilkoma drobniakami, kartami do spożywczaków czy legitymacją szkolną.
• Dwie paczki żelków, cztery czekoladowe batony, gumy do żucia i litr słodkiego napoju.
• Dwieście mililitrów wódki, którą ukradła "wujkowi" z domowego barku.
• Klucze i cała masa małych papierków po cukierkach.
• Pluszowy kot z serii “Hello Kitty”, którego dostała od brata mając pięć lat. Nigdy się z nim nie rozstaje.
• Kolejny kot - wygrany przez Sweet'a na stoisku z nagrodami.
• Gaz pieprzowy, który mama zawsze kazała nosić jej przy sobie “na wszelki wypadek”. Jest stary, nosi go chyba z sentymentu. Nawet nie wie czy działa.

Ubiór:
Czarna sukienka z numerem drużynowym swojego brata i napisem "QUEEN".
Czarne zakolanówki
Powyciągana i za duża bluza brata
Buty firmy Nike z logiem Hello Kitty

Do kartoteki załączona została również relacja z ostatnich dni.

Kitty wstając rano z łóżka wiedziała, że to będzie super dzień! Najwspanialszy dzień od… Kurcze, wczorajszy też był wspaniały... To właśnie wczoraj Sweet zakomunikował jej, że dzisiaj wybierają się na festyn do Ashtown. Tak bardzo się cieszyła! Chciała wejść na ten wielki diabelski młyn! I wata cukrowa! Tak, dużo waty! Pospiesznie wsunęła stopy w kolorowe, włochate kapcie i ruszyła na podbój łazienki. Wstała pierwsza, właściwie to pół nocy nie mogła spać, tak bardzo nie mogła się doczekać! Po prysznicu, wciśnięciu na siebie czarnej sukienki do kolana z ogromną siódemką i napisem "Queen", zaciągnięciu zakolanówek na nogi i pospiesznym upięciu włosów wślizgnęła się do pokoju. Jej strój miał znaczenie! Siódemka to numer jej braciszka na boisku, a jako jego największa i najwierniejsza fanka zawsze ją ubierała na mecze. Zwykle stała tuż za barierką, w najbliższym możliwym punkcie i krzyczała tak głośno, że na następny dzień nie mogła mówić. Uważała, że braciszek jest najlepszym z możliwych graczy i że zasługuje na granie w reprezentacji, a nie w marnym wiejskim kółku amatorów kija.

Pospiesznie zerknęła na zegarek, później na szafę, a na końcu zatrzymała wzrok na śpiącym chłopaku. Był taki spokojny. Przykryty kołdrą po samą szyję jeszcze smacznie spał, kiedy ona była już prawie gotowa. Najchętniej zamknęłaby ich w bańce i nie pozwalała światu zewnętrznemu się zbliżać. Patrzyła jak kołdra miarowo się unosi zmuszona do ruchu jego spokojnym oddechem, jak śmiesznie marszczył brwi pochłonięty sennymi marzeniami. Patrzyła na włosy, które splątane w nieładzie ułożyły się na boki głowy w uroczy przedziałek, który miała zwyczaj nazywać "manfredem". I na szczęknę, której mięśnie pracowały pod skórą policzków.
Jak urosnę, będę twoją żoną. - wspomnienie zamajaczyło i rozbrzmiało jej w głowie echem. Przyłapała się na tym, że stoi w progu pokoju i od siedmiu minut wgapia się w śpiącego człowieka. Czy było to wystarczająco dziwne? Otóż nie. Nie dla Kitty. Przełknęła głośno ślinę i wróciła na ziemię.
Pozostało spakować torbę na mecz i zrobić coś na kształt śniadania. Znowu tosty...?

Otworzyła szafę, aby wyjąć z niej strój do baseballu i spakować go do torby. Pech chciał, że po otwarciu skrzydeł spadł na nią cały zestaw pałek, które uderzyły o ziemię robiąc przy tym sporo hałasu. Pisnęła jak mysz, która weszła w łapkę.
- O nie, o nie, o nie… - szeptała w panice pakując kije z powrotem do szafy. Pech chciał, że kiedy schowała dwa, sięgając po kolejne, one znów upadały. Syzyfowa praca…
Po obejrzeniu przedstawienia Sweet'a, które było marną podróbką Bruca Lee z trudnością powstrzymywała śmiech.
- Spakowałam cię. - podniosła sportową torbę na wysokość głowy, aby ukryć rumieniec zażenowania. Kitty zawsze starała się wyręczać swojego brata we wszystkim z różnym rezultatem.

****

Wynik meczu był dla niej nieistotny, bo wiedziała że przegrana była winą tylko i wyłącznie tych nieudaczników z drużyny. Żeby poprawić bratu nastrój po przegranej, zaangażowała się nawet w łapanie Dolores. Ze śmiechem biegała za prosiakiem, jakby od tego zależało jej życie. Po kilku potknięciach się o własne kończyny, jednym upadku na trawnik i kilku nieudanych próbach złapania zwierzęcia wróciła do brata. Nigdy nie oddalała się za daleko. Zupełnie jak dziecko w supermarkecie, które wpada w panikę, kiedy straci rodzica z pola widzenia.
Wiedziała, że teraz czeka ją najlepsze!
Ruszyła w radosnych podskokach w stronę stoiska z watą cukrową ciągnąc swojego brata za rękę. Kupił jej największą, najbardziej kolorową watę jaką w życiu widziała! Z iskierkami w oczach wsuwała cukrowy puch, który kompletnie zasłaniał jej pole widzenia. Wata była większa niż jej głowa! Z zachwytem podbiegała do każdego ze stoisk oglądając kolorowe wystawki, gapiła się na ludzi, którzy próbowali swoich sił w grach, w którym wygraną była maskotka lub inny kiczowaty przedmiot.
Dopingowała, kiedy Sweet brał udział w zabawach i atrakcjach na stoiskach. Udało mu się nawet wygrać! Teraz jej kolekcja powiększy się o kolejną maskotkę!
Oddaliła się na moment od brata, aby kupić im pudełko z popcornem od lokalnego sprzedawcy. Już kiedy miała płacić ziemia zatrzęsła się delikatnie, a wstrząs w ułamku sekundy przerodził się w potężną falę. Zacisnęła dłoń na ramiączku plecaka i czuła jak jej kończyny drętwieją. Z paniką w oczach próbowała odnaleźć swojego brata w tłumie, który już szaleńczo rozbiegł się we wszystkie strony. Słyszała stłumione krzyki, które rozmywały się i zdawały się być daleko od niej. Zupełnie jakby ktoś nałożył jej na głowę szklany hełm. Nie próbowała nawet opanować paniki, która paraliżowała każdy milimetr jej ciała w zastraszającym tempie. Widziała wszystko jak na zwolnionym filmie. Klatka po klatce. Jak asfalt rozstępuje się dając miejsce potężnym szczelinom. Nie była w stanie się poruszyć, nie była w stanie wydać z siebie żadnego dźwięku. Tylko łzy płynęły jej strumieniami po policzkach. Ktoś ją popchnął, ktoś w nią wbiegł, a inny krzyczał do niej, lecz nie rozumiała jego słów i tylko tępo gapiła się na twarz nieznajomego. Dopiero po dłuższej chwili, która zdawała się trwać w nieskończoność, zawołała cicho imię swojego brata i wybuchnęła płaczem w panice szukając jedynej znajomej twarzy, punktu zaczepienia. Ściskała plecak, który ktoś strącił jej z ramienia i płakała. Szlochała jak zbity szczeniak wrzucony do rowu przy lesie.
W końcu go dostrzegła! Tak! Biegł w jej stronę, a ona wciąż pozostawała w bezruchu. Nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie brata o jej stan. Zapytał czy jest cała. Była, ale nic nie było w porządku... Chciała zapytać brata o to samo, jednak żadne słowo nie potrafiło przecisnąć jej się przez gardło. Gorączkowo zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu pomocy. Dopiero po chwili dostrzegła jakiegoś mężczyznę, który chyba próbował im pomóc. Uniosła drżącą dłoń i wskazała na niego palcem i nie mówiąc nic pociągnęła brata w jego kierunku. Całą ewakuację przytulała maskotkę, którą wręczył jej chwilę wcześniej. W milczeniu biegnąc z tłumem trzymała się ręki Sweeta kurczowo, bo od tego zależało jej życie.
Na korytarzu szpitala było głośno. Zdecydowanie za głośno…
- Chodźmy do domu, nie chcę tu być. - poprosiła cicho, kiedy dotarli na miejsce. Tylko gdzie był ich dom i jak mają do niego dotrzeć...




Ostatnio zmieniony przez Kitty Pie dnia Sob Sie 24, 2019 10:01 pm, w całości zmieniany 16 razy
Powrót do góry Go down
https://ashtown.forumpolish.com/t60-kitty-pie#76http://brak.pl
Jo Maxwell
Jo Maxwell
Jo Maxwell

Wiek : 20
Wzrost | Waga : 160 cm/ 62 kg
Punkty doświadczenia : 2
Stan postaci : Przerażona i zagubiona mała myszka, która chce uciec i schować się do swojej norki, do której nie ma dostępu.

Kitty Pie Empty
PisanieTemat: Re: Kitty Pie   Kitty Pie EmptySob Sie 24, 2019 12:01 pm

AKCEPTACJA



O, witaj!
Możesz do nas dołączyć, Twoja kartoteka i wszystko wygląda na godne zaufania... Hm, niech będzie. Pamiętaj o założeniu informatora, dobrze? Inwigilacja musi być, a co. Pamiętaj, że jeśli nie masz osoby do rozpoczęcia rozgrywki, także możesz taką znaleźć w specjalnym temacie!
Cieszę się, że Twój wybór padł na Brookhaven Hospital! Twój pierwszy post powinien znaleźć się w tym temacie! Należy przeczytać pierwszy post Mistrza Gry i do niego się odnieść. Nie musisz jednak pozostawać w temacie, wystarczy że napiszesz jeden post i już możesz zmienić lokacje! Możesz korzystać z retrospekcji bez limitu, także śmiało, baw się dobrze!
Do zobaczenia na fabule!


_________________
Jo Maxwell



Never know who you can trust,
how far is hate from love

Powrót do góry Go down
https://ashtown.forumpolish.com/t83-jo-maxwellhttps://ashtown.forumpolish.com/t87-notatki-jo#123
 
Kitty Pie
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ashtown ::  :: Karty Postaci :: 
Zaakceptowane
-
Skocz do: